niedziela, 26 marca 2017

Lirene peeling enzymatyczny

Hej!

Dziś przedstawię Wam kolejną recenzję maseczki. Tym razem będzie to peeling enzymatyczny z Lirene w saszetce.


Od producenta: 
Formuła tego peelingu jest oparta na aktywnym działaniu złuszczającym kwasów owocowych.
Obumarły naskórek i zanieczyszczenia ulegają złuszczeniu.

Konsystencja tego produktu jest kremowa nie ma w nim drobinek tak jak w peelingach, których używałam do tej pory. Produkt dobrze rozprowadza się po twarzy, przy tym pachnie delikatnie. Idealnie sprawdzi się u osób z delikatną cerą i mało wymagającą. 

Niestety jak dla mnie jego działanie jest naprawdę średnie. Co prawda skóra po jego użyciu stawała się gładsza to jednak nie widziałam blasku, który obiecuje producent. Niestety nie zauważyłam jakiś spektakularnie widocznych efektów. Muszę przyznać, że nie jest to kosmetyk dla mnie. Wolę jednak peelingi z drobinkami. Chyba, że któraś z Was zna i poleca jakiś dobry peeling enzymatyczny.

Używałyście może peelingi enzymatyczne? Co o nich myślicie?

czwartek, 23 marca 2017

Owocowe Yankee Candle

Cześć,

Z racji tego, że ostatnio na chwilkę za oknem zagościła wiosna postanowiłam sięgnąć po te bardziej owocowe zapachy. W dzisiejszym poście opowiem Wam o Mango Peach Salsa i Fruity Melon.


Jako pierwszego zdecydowałam się opisać Mango Peach Salsa. Jest to tarta z owocowej linii zapachowej z serii Classic. Producent informuje nas o wyczuwalnych aromatach: mango, brzoskwini oraz różowego pieprzu.

Tarta po podgrzaniu nadaje pomieszczeniu piękne owocowe aromaty. Dzięki niemu można się poczuć ja na wakacjach w tropikach. Nuty są nieco cytrusowe, lekkie i nienachalne. Daje nam poczucie odprężenia i wyluzowania. Myślę, że mogłabym być z niego zadowolona jednak niestety bardzo szybko jego zapach się ulatnia i w pokoju znów nic się nie dzieje.

Konkurencją jest wosk Fruity Melon, tym razem jest to seria Simply Home. Wyczuwalne nuty zapachowe to; soczyste owoce, głównie dominuje melon.

Jak poprzednik tarta jest nawiązaniem do egzotyki. Zielony kolor wosku wprawia w dobry nastrój nawet zanim podgrzejemy go w kominku. Po zetknięciu z ciepłem w pomieszczeniu odczuwalne są łagodne i słodkie nuty chemicznych owoców. Niestety nie mogę powiedzieć, że jest to prawdziwy zapach owoców. Zapach jest subtelny jednak szybko znika z pomieszczenia, jest nietrwały.

Oba woski są przyjemne dla nosa i zdecydowanie nadają się na letnie dni nadając domu egzotycznego odświeżenia. Niestety do czego muszę się przyczepić - oba zapachy są nietrwałe i szybko się ulatniają. Może po prostu dzieje się tak z prostej przyczyny, że są subtelne? Dajcie znać czy miałyście i czy byłyście z nich zadowolone.

Te woski oraz wiele innych możecie nabyć na goodies

sobota, 11 marca 2017

Nowości

Hej!

Ostatnio z Agą złożyłyśmy całkiem spore zamówienie w sklepie internetowym ezebra. Część to po prostu uzupełnienie "zapasów" reszta to nasze zachciewajki. 


Oto co zamówiłyśmy:
Podkłady Bourjois healthy mix oraz  Astor skin match protect. Oba miałyśmy już wcześniej i z obu byłyśmy zadowolone.

Kolejne kosmetyki, które już miałyśmy i z których byłyśmy zadowolone to dwa tusze - Rimmel oraz Maybelline.

To były te produkty, których potrzebowałyśmy, przy reszcie poniósł na lekki szał zakupów :)

Paletka Mua Undressed, no po prostu nie mogłam się opanować i musiałam ją mieć :P

Dwa róże Mua: Lolly oraz Cupcake, a do tego piękny błyszczyk Whipped Velvet Chichi.

NYX matowa szminka w kremie o nazwie San Paulo. Jest to piękny przydymiony róż. Troszeczkę żałujemy, że nie skusiłyśmy się na więcej kolorów.

Na koniec zostały dwa balsamy do ust NYC nr 357,359 o jednym z nich nawet była już recenzja TU.

Paczka przyszła szybko no i żaden produkt nie był uszkodzony. Takie zakupy to ja lubię :D
A u Was jakie nowości się ostatnio pojawiły ?

niedziela, 5 marca 2017

Lutowe zużycia

Hej!

Zaczął się marzec, a co za tym idzie przyszedł czas aby pokazać Wam co udało nam się zużyć w lutym. Jak zwykle jest to głównie pielęgnacja ;)


Zacznijmy od szamponów.

Schauma o zapachu jabłek dla każdego rodzaju włosów. Przede wszystkim cudowny zapach cierpkiego zielonego jabłka. Już to sprawiało, że mycie nim włosów stawało się przyjemnością. Dobrze mył, nie obciążał i świetnie się pienił.

Garnier Fructis szampon wzmacniający. Szampony tej firmy lubię głównie za ich cudowne zapachy. Ten również mnie nie zawiódł. Co do działania po jego stosowaniu włosy miały być gęstsze, silniejsze, a także miękkie i sprężyste. Faktycznie włosy stały się sprężyste oraz silniejsze, po czesaniu znajdowałam ich mniej na szczotce niż wcześniej. Niestety nie zauważyłam aby były gęstsze.

Gliss Kur odżywka regenerująca w sprayu do włosów zniszczonych i przesuszonych. Bardzo lubię te odżywki, są bardzo proste w użyciu nie trzeba się bawić w żadne spłukiwanie po prostu idealne. Moje włosy przepadają za nimi. Po ich użyciu dobrze się rozczesują,wyglądają na odżywione. W mojej łazience oprócz maski oraz tradycyjnej odżywki do spłukiwania zawsze się znajdzie miejsce dla tej w sprayu :D

Kolejne opakowanie micela BeBeauty. Fajny, tani, u mnie sprawdza się dobrze. Chętnie do niego wracam.

Perfecta spa galaretka peelingująca do ciała o zapachu poziomki. Ten kosmetyk strasznie mnie zawiódł. Dobry zdzierak ale mało wydajny, a do tego zapach niestety sztuczny. Na pewno nie przypominał poziomek. Konsystencja żelowa, podczas kąpieli często "uciekał" mi przez palce. Nie polecam, sama na pewno już więcej go nie kupię.

Kolejne opakowanie podkładu Bourjois healthy mix. Kosmetyk godny polecenia, dobrze się rozprowadza, nie roluje się. Dobrze kryje, ma dosyć szeroką gamę kolorystyczną. Lubię go dlatego często do niego wracam :)

Dezodorant Fa Mystic Moments, miałam kiedyś już tą wersję zapachową. Idealny wyrazisty zapach, który świetnie chroni, a dotego nie zostawia białych plam na ubraniach.

Maseczka Yves Rocher, o której pisałam w poprzednim poście. Fajnie nawilżała moją skórę twarzy, myślę że jeszcze do niej wrócę.

Yves Rocher pastylka zapachowa do kąpieli jabłko w karmelu. No cóż... szału nie ma, zapach bardzo ładny jednak krótkotrwały. Szybko się rozpuszcza nadają wodzie nieciekawy, żółty kolor. Nie byłam z niej jakoś wybitnie zadowolona i gdyby nie byłaby to część mojego urodzinowego upominku sama bym sobie jej nie kupiła. Mam jeszcze jedną pastylkę do zużycia i na tym koniec, na pewno do nich nie wrócę.

Catrice peeling do ust, cóż tu również nie będzie zachwytu. Scrub w formie wykręcanego błyszczyka ze znikomą ilością drobinek. Używając go nie czuła efektu, który by mnie zadowolił. Na moich ustach tak naprawdę nie widziałam żadnego efektu. O wiele lepszy jest peeling do ust z Sylveco w formie zwykłego sztyftu.

Avon peeling do stóp sorbet z papai. Ten kosmetyk zakupiłam w zestawie razem z mgiełką do stóp oraz kremem chłodzącym. Muszę przyznać, że nie jest to produkt idealny ale z drugiej strony nie taki najgorszy. Drobinki były bardzo malutkie jednak widać było efekt po zastosowaniu kosmetyku.

Antybakteryjny żel do rąk Clean Hands. Bardzo lubię sięgać po takie kosmetyki szczególnie jeśli jestem w podróży lub idę zjeść na mieście. Jedyne zastrzeżenie jakie mogę mieć do tego produktu to zakręcana tubka. 

Maseczka do stóp z Dermaglin, o której pisałam TU.

Na koniec trzy lakiery z Miss Sporty. Wszystkie trzy miały piękne odcienie, szybko schły choć muszę też przyznać że również dość szybko odpryskiwały. Trzy- cztery dni i niestety trzeba było je zmazywać. Chociaż za tak niską ceną nie powinnam chyba oczekiwać cudów.
To by było na tyle. Udanej niedzieli :*

niedziela, 26 lutego 2017

Maseczkowy challenge #2

Hej dziewczyny!

Zgodnie z naszym postanowieniem - powracamy z maseczkowym postem. 
Nie ma co się oszukiwać, że w tygodniu nie za bardzo znajdujemy czas na takie rzeczy jak robienie maseczek. Natomiast weekend nadaje się idealnie na 'domowe spa'.

Dzisiaj na tapetę weźmiemy maseczkę Yves Rocher Hydra Vegetal - maska intensywnie nawilżająca. Produkt nabyłyśmy przy okazji promocji w sklepie stacjonarnym. Szczerze mówiąc już nie pamiętam o co chodziło ale jestem zadowolona, że po niego sięgnęłyśmy.


Zapewnienie producenta:
Lekka, świeża konsystencja zapewnia dogłębne nawilżenie skóry. 
Efekt: skóra jest głęboko, intensywnie nawilżona, świeża i promienna.

Maseczka ma lekką konsystencje i świetnie rozprowadza się po twarzy. Najchętniej sięgałam po nią podczas kąpieli, nakładałam ją, relaksowałam się i na koniec ją zmywałam. Jak dla mnie było to rozwiązanie idealne, ponieważ maseczka wymaga trzymania na buzi tylko 5 minut.

Po stosowaniu tego produktu miałam wrażenie, że moja buzia odżywała. Stawała się jędrna, promienista i bardziej nawilżona. 
Myślę, że producent w 100 % spełnił moje oczekiwania co do tego produktu. Bardzo lubiłam po niego sięgać, czasem robił cuda z moją buzią w szczególności kiedy byłam bardzo zmęczona. 

niedziela, 19 lutego 2017

Niedzielne zakupy

Cześć!

Dosyć dawno nie pojawiał się żaden post zakupowy. W związku z tym postanowiłyśmy z Agą pokazać Wam co ostatnio wpadło nam do koszyka. 
Zakupy były bardzo skromne, jak dla mnie niedzielne popołudnie nie jest idealne na wypad do galerii.


Głównym powodem naszej eskapady był zakup prezentu dla koleżanki z pracy, a co kupiłyśmy przy okazji?
W Rossmannie trafiłyśmy na promocję na szamponów z L'biotici. W koszyku znalazło się również miejsce dla żelu pod prysznic z Isany o zapachu jabłka, piękny lekko cierpki zapach oraz zestawu uroczych kolczyków. 

W Nanu Nana zapanowała już wiosna dlatego wybrałam kilka pastelowych dodatków: wazonik filcowa podkładka, a także bukiecik sztucznych kwiatków, które już ozdobiły mój stolik do kawy:) Nie wiem jak Wy ale ja zawsze wchodząc do sklepu z takimi artykułami mam wrażenie że wszystko chciałaby mieć. 

Na koniec wybrałyśmy się do breshki gdzie Aga wybrała śliczną małą torebeczkę. Już od dawna polowala na coś takiego, na co mogłaby zamienić dużą i ciężką torebkę. 

 I to tyle z naszych zakupowych łupów :D Dajcie znać co ostatnio Wam wpadło w łapki :)

sobota, 11 lutego 2017

Płyn micelarny Selfie Project

Hej dziewczyny!

Od jakiegoś czasu zmieniłam swoje nawyki w kwestii demakijażu i chciałabym się z Wami podzielić moją opinią na temat kosmetyku Selfie Project. 

Moją ulubioną formą demakijażu jest stosowanie płynów micelarnych. Niestety nie jestem wielką fanką żeli micelarnych, ponieważ zawsze mam wrażenie, że zmyty makijaż bądź piana dostanie mi się do oczu i je podrażni. 


Od producenta :
Płyn micelarny zawiera aktywne substancje oczyszczające, które jednym ruchem usuwają makijaż i sebum. Pozostawia skórę czystą i świeżą, przygotowaną do dalszej pielęgnacji. Redukuje wypryski, odblokowuje pory, matuje. Łagodzi. Nie powoduje przesuszenia. 

Profesjonalne kosmetyki Selfie Project są bogate w naturalne, botaniczne składniki aktywne polecane w pielęgnacji młodej cery. Cynk PCA i Panthenol wspólnie przeciwdziałają niedoskonałościom. Cynk PCA zmniejsza produkcję sebum i hamuje wzrost bakterii odpowiedzialnych za trądzik. Panthenol działa nawilżająco i łagodzi podrażnienia. Aloe Juice naturalny sok z aloesu ma właściwości przeciwzapalne i kojące podrażnioną skórę. Intensywnie nawilża, wspomaga gojenie niedoskonałości.

Skład:

 Aqua, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Zinc PCA, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Capryloyl Glycine, Xylitylglucoside, Hexylene Glycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Trideceth-9, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Citral, Geraniol, Limonene, Linalool.


Moja opinia:
Moja przygoda z marką Selfie Project rozpoczęła się dzięki spotkaniu blogerskiemu, gdzie otrzymałam 3 produkty tej firmy - płyn micelarny, bibułki matujące oraz puder. 

Od razu zabrałam się za testowanie micela, ponieważ mojej skórze przyda się odpoczynek od jego poprzedników. Poza tym nie oszukujmy się zawsze warto sięgnąć po coś nowego, bo może to będzie nasz nowy ulubieniec? 

Troszeczkę tak jest w tym przypadku. 

Zacznijmy od początku - produkt umieszczony jest w przeźroczystej butelce 250 ml. Jako aplikator mamy tradycyjny korek z 'dziurką' dzięki czemu nie wyleje się nam od razu cały produkt na wacik. 
Zapachem złudnie przypomina coś między perfumem Pret a Porter a zieloną herbatą. Wcale mi to nie przeszkadza, ponieważ lubię i jedno i drugie.
Dodatkowo dzięki temu zapachowi można uzyskać efekt lekkiego odświeżenia buzi

Co do samego działania - jestem usatysfakcjonowana - przy użyciu 2 wacików mam czystą całą twarz. Płyn nie podrażnia  okolicy oczu ani ranek na twarzy. Nie wysusza cery. 


Co można powiedzieć na minus? 

Produkt sam w sobie jest gorzki - więc jeśli zmywamy szminkę z ust musimy pamiętać kolejno o przetarciu ust tonikiem lub po prostu je umyć.

Nie jestem pewna czy produkt przyczynia się do odblokowania porów. Niestety nie zauważyłam różnicy jeśli chodzi o te obietnicę producenta. Jednak nie przeszkadza mi to, ponieważ żaden z jego poprzedników też tego nie robił.

Cały asortyment Selfie Project dostępny jest w sieci Rossmann (250 ml/ 11.99). Warto nadmienić, że firma ma swoją siedzibę w Gdyni.


Miałyście już jakiś produkt tej marki? A może miałyście ten micelek? Dajcie znać.