niedziela, 19 listopada 2017

Ogromne denko

Cześć!

Dziś przyszedł czas na denko. Dosyć pokaźne bo z kilku miesięcy.

 
- Szampon Batiste kolejne opakowania kultowego już produktu do włosów. Tym razem obok klasycznej wersji znalazła się również mini idealna do torebki czy na wyjazd. Świetnie sprawdza się w sytuacjach "kryzysowych".

 - Granier Fructis, Pantene pro-v oba szampony przeznaczone są do włosów farbowanych. Ich zadaniem była ochrona i wzmocnienie. Z obu byłam zadowolona i w przyszłości do nich powrócę.

- Oillan hipoalergiczny płyn do higieny intymnej. No cóż zawsze mam problem co mam napisać o takim kosmetyku. Nie podrażnia, nie wysusza czyli robi to co powinien. Jak dla mnie jest ok. Wrócę do niego.


-Ziaja antyoksydacja tonik z kwasem hialuronowym
-Ziaja antyoksydacja ekspresowe serum do twarzy i szyi wygładzająco-ujędrniające
-Ziaja antyoksydacja krem na dzień
Wszystkie 3 produkty pochodzą z jednej linii, której głównym zadaniem jest przywrócenie skórze blasku i wigoru. Kosmetyki dobrze nawilżały jednak nie zauważyłam diametralnej poprawy.
 
-Ziaja tonik ogórkowy kolejne opakowanie i na pewno nie ostatnie

-Tołpa żel do demakijażu oczu; znalazłam go w boxsie Liferia. Sama pewnie nie sięgnęłabym po ten kosmetyk, a tak dzięki idei pudełek miałam okazję go wypróbować. Całkiem nieźle radził sobie z makijażem oczu. Nie uczulał oraz nie podrażniał. Jak dla mnie jest ok. Czy do niego wrócę? Nie, nie widzę sensu kupowania kosmetyku tylko i wyłącznie do demakijażu oczu. Wystarczą mi płyny micelarne.

- Bebeauty nawilżający płyn micelarny kolejny częsty gość mojej kosmetyczki. Nie będę się rozpisywać, wrócę do niego ponownie.

- Soraya płyn micelarny, całkiem przyjemny produkt, który kupiłam przez przypadek. Dobrze zmywał makijaż, choć nie jestem do końca pewna czy poradziłby sobie z mocnym makijażem tak jak zapewnia nas producent. Spełnił moje oczekiwania jednak nie wiem czy ponownie po niego sięgnę.

-Loreal Skin Perfection kolejne opakowanie, które udało się nam zużyć. Fajny lekki krem, który szybko się wchłania. Jeśli macie ochotę poczytać o nim więcej to zapraszam Was TU.

- Barwa krem do rąk o zapachu bawełny. Kolejny kosmetyk, który udało się nam zrecenzować TU.

-Soraya Body diet24 niestety po produkty tego typu sięgam dość nieregularnie. Więc nie mogę jednoznacznie ocenić jego działania, jednak uważam że zawsze warto posiadać balsamy tego typu.

 -Farmona Tutti Frutti liczi & rambutan. Dosyć mocny zdzierak o cudownym owocowym zapachu. Wygładza, nie podrażnia no i nie wysusza. Jak dla mnie ok. Następnym razem skuszę się na inną wersję zapachową.
-Joanna Naturia o zapachu żurawiny. Bardzo lubię te peelingi. Wygładzaj moje ciałko pięknie pachną. Tylko dlaczego nie mają większych opakowań? Za jakiś czas znowu po niego sięgnę :P


- Isana Hello Spring o cudownym brzoskwiniowym zapachu. Żele Isany dobrze myją , nie wysuszają a do tego pięknie pachną i są naprawdę tanie. Szkoda, że akurat ta wersja zapachowa była limitowaną edycją bo chętnie bym do niej wróciła :)

-Yves Rocher o zapachu lawendy i jeżyny. Zapach ładny choć specyficzny, myślę że nie każdemu przypadnie do gustu. Mam wrażenie, że wysuszał moją skórę. Stosowałam jednocześnie mydło z tej samej linii zapachowej i w tym przypadku mam pewność, że wysuszało mnie. Mam jeszcze balsam zobaczymy jak on się sprawdzi.



-Fa aż trzy róże zapachy. Moim ulubionym był ten z serii owocowej, w moim przypadku była to brzoskwinia. Wszystkie chroniły, nie podrażniały skóry pach. Nie zostawiały śladów na ubraniach. Jak dla mnie są ok.

-Adidas get ready. Mój ulubieniec. Miałam już kiedyś tą wersję i byłam z niej bardzo zadowolona. Piękny zapach nie podrażnia, nie zostawia białych plam na ciuchach.

-Na koniec Dove antyperspirant w kremie. Pierwszy raz miałam styczność z taką formą. Nie był to wykręcany sztyft, a po prostu krem, który wsmarowywało się w pachy. Zapach utrzymywał się długo, nie podrażniał mnie, ale nie wrócę do niego. Wolę zwykłe dezodoranty oraz sztyfty :D


- Calvin Klein IN2U Piękny zapach, choć muszę przyznać że 100 ml to jednak dla mnie trochę za dużo. Zużyła go Agata ja nie dałabym rady.

- Escapade Fruits bardzo przyjemny zapach. Opakowanie wprost idealne do noszenia w torebce. Perfum kupiony został w drogerii za grosze.



- Miss sporty so matte puder matujący. Chętnie kiedyś do niego wrócę.



- Selfie project matujący puder antybakteryjny. Chętnie kiedyś do niego wrócę.


-Bourjois Healthy mix to już kolejne zużyte opakowanie tego podkładu. Miałam wrażenie, że będzie to mój ideał. Niestety ostatnio zauważyłam, że robi psikusy na mojej buzi, utlenia się i zmienia kolor. Chyba musimy od siebie odpocząć.

-MUA bronzer, kupiony totalnie spontanicznie, jednak sprawdzał się nadzwyczaj dobrze.

-Avon biały cień w kredce, używałam go głównie jako bazy pod cienie sypkie. W tej roli sprawdzał się świetnie. Raczej go nie odkupię niestety nie mam dostępu do kosmetyków tej firmy.

-Catrice liquid camouflage 010 - niezastąpiony korektor, chętnie po niego sięgam w gorsze dni.

- L'oreal super liner - Powiedziałabym, że eyeliner idealny, koniecznie muszę go odkupić szczególnie jeśli chodzi o aplikator.



Yankee Candle Kilimanjaro stars - męskie intensywne zapachy jak zawsze podbijają nasze serca. Tak samo i było z tą tartą! Udało nam się zużyć kilka maseczek/próbek. Jak widać przeważają glinki ;)


-Maseczka do twarzy bani Agafii w dość niepozornym jednak bardzo wydajnym opakowaniu. Recenzja pojawiła się na blogu TU.

- Gliss kur maseczka do włosów zniszczonych z olejkiem oraz płynną keratyną. Fajna, lekka maseczka, której głównym celem było zmniejszenie łamliwości włosów. Co prawda ani ja ani Agata nie mamy problemów z łamliwymi włosami to obie bardzo lubiłyśmy ten kosmetyk.Włosy po jej zastosowaniu pięknie lśniły, dobrze się rozczesywały oraz były sprężyste.

-Body club musujące tabletki, kąpiel do dłoni. Zdecydowanie produkt dla osób, które mają czas na chwilkę relaksu. Dłonie po takim zabiegu są mięciutki i odżywione.

Uff,to by było na tyle.


niedziela, 5 listopada 2017

Zakupy w DM

Cześć!

Bardzo długo nas tutaj nie było ale dzięki temu możemy do Was wrócić z mnóstwem nowości.

Zaczniemy od najświeższych zakupów, które zrobiłyśmy podczas naszego urlopu w Austrii. Przede wszystkim  miałyśmy w planach odwiedzić drogerię DM i zrobić zakupy z Balei.


Raczej nie muszę nikomu przedstawiać tej marki ani mówić jak cudnie pachną ich produkty, więc od razu przejdę do pokazania Wam naszych skarbków ;3

Postawiłyśmy na kupno szamponów - jeden do włosów farbowanych o zapachu owocu granatu wraz z odżywką oraz szampon nadający objętość o zapachu marakui.


Obowiązkowo chciałyśmy kupić żele pod prysznic, wybór był ogromny i ciężko było się zdecydować. Jednak w naszym koszyku wylądowały zapachy: trawy cytrynowej, aloesu z serii sensitive oraz żel z serii baleriny. Przy okazji kupiłyśmy piankę do depilacji o zapachu kokosa z arbuzem.
W koszyku znalazło się również kilka kosmetyków do stylizacji włosów - suchy szampon, pianka oraz puder do zwiększenia objętości.


 Dorzuciłyśmy także dezodoranty - Mystic night, Paradaise; mydło w płynie o boskim zapachu pitai i kokosu a także chusteczki do demakijażu.


Oczywiście chciałyśmy kupić kilka mazidełek do ciała - balsam z 'born to be lazy' - mówi samo za siebie :), krem z masłem shea i olejem arganowym, a także miód i pomarańcze. Nie byłybyśmy sobą gdybyśmy nie spróbowały pianki do ciała w sprayu o zapachu róży.
Przy okazji kremów wzięłyśmy kremy do rąk o zapachu maślanki z cytryną i jagód z melonem.


Na ostatni dzień wyjazdu dokupiłyśmy moje największe marzenie - kalendarz adwentowy! Już od dwóch lat strasznie chciałam kupić kalendarz ale zawsze mi coś nie pasowało - albo zbyt mała różnorodność kosmetyków jeśli chodzi o kolorówkę, albo za wysokie ceny 200-300 zł)  i na szczęście w końcu trafiłam na to co chcę :)


Dajcie znać jak podobają się Wam nasze zakupy.

W krótkim czasie postaramy się Wam przygotować mały przewodnik po Wiedniu, co jak zwiedzić i jak się poruszać.

 


niedziela, 2 lipca 2017

Kringle Candle Warm Cotton & Watercolors

Hej!

Po ciężkim tygodniu w końcu przyszedł czas na mały odpoczynek. Ostatnio strasznie ciężko mi jest się zrelaksować, czuję jak czas ucieka przez palce a ja jakbym stała w miejscu. Mam nadzieję, że to przejściowy stan i wszystko się unormuje.

W związku z takim nastrojem w wolnych chwilach odpalam woski, żeby choć trochę umilić sobie wieczory i zapomnieć o troskach. Tym razem skupimy się całościowo na Kringle Candle Watercolors oraz Warm Cotton.
Oba zapachy są ciepłe i domowe ale jednocześnie nadają poczucie odświeżenia. W sam raz na brzydką pogodę lub zły humor.

Zacznijmy od Watercolors czyli akwareli - zapach jest niezwykle intensywny, a jednocześnie wyważony, Słodki a zarazem owocowy i orzeźwiający, długo utrzymuje się w powietrzu i kojarzy mi się z płynem do prania. 
Nie ma nic bardziej mylnego, ponieważ producent zapewnia nas, że w nutach zapachowych można odnaleźć kwiatowe kompozycje połączone z zapachem słodkich owoców oraz drzewem sandałowym i piżma. 
Po zapoznaniu się z tym składem nie dziwię się, że zapach przypadł mi do gustu i stał się jednym 
z ulubionych. 

Drugi wosk po który chętnie sięgam to Warm Cotton, czyli to co uwielbiam z poprzednich wosków - bawełna. Nie wiem dlaczego ale zawsze jeśli w woskach pojawia się bawełna od razu je kupuje. W pomieszczeniu od razu unosi się świeży zapach prania i robi się strasznie przyjemnie. Dzięki temu czuję się o wiele lepiej po męczącym dniu i od razu poprawia mi się humor. 

Według producenta wosk posiada delikatne kwiatowe nuty z zawartością cytrusów i piżma. Jak dla mnie nie ma tam cytrusów ale ważne jest to że w moim pokoju unosi się piękny zapach. 

Dajcie znać jakie są Wasze ulubione nuty zapachowe.
Oba produkty możecie znaleźć na stronie goodies.pl



niedziela, 11 czerwca 2017

Majowe denko

Hej,

Za nami kolejny miesiąc i kolejne produkty, które wylądowały w koszu.



Balea balsam do ciała o zapachu grejpfruta, o którym możecie poczytać więcej TU. Nie był to mój ulubieniec i cieszę się że już się go pozbyłam. Konsystencja rzadka, zapach nijaki ogólnie na nie :P

Żel pod prysznic Bali Bebeauty oraz płyn do kąpieli hibiskus i mleczko owsiane. Biedronkowe produkty, które naprawdę mile mnie zaskoczyły. Zresztą recenzja pojawiła się dwa posty temu. Do obu kosmetyków wrócę, może tylko w innej wersji zapachowej.

Indigo krem do rąk Iindigolicious, o którym pisałam TU. Ogromny plus za pompkę. Zapach cudowny, działanie również niczego sobie. Myślę, że wrócę do niego możliwe że w innej wersji zapachowej.

Avon summer white bright woda toaletowa. Nuty zapachowe to świeża cytryna, konwalia, aksamitka. Idealny zapach na wiosnę oraz lato w niskiej cenie. Muszę przyznać, że na mojej skórze utrzymywał się dosyć długo. Miałam również wersję pomarańczową z której też byłam bardzo zadowolona. Jedyny minus to słaby dostęp.

Fa antyperspirant soft skin feeling o zapachu caring lila scent oraz fresh jasmine scent. Chroniły przed przykrym zapachem, nie pozostawiały plam na ubraniach ani nie podrażniały skóry. Zapachy ładne choć mam wrażenie, że odrobinę pudrowe co mi osobiście trochę przeszkadzało. Raczej do nich nie wrócę.

Kolejne opakowanie suchego szamponu Batiste. Cóż mogę powiedzieć moje ulubione produkty po prostu wymiatają konkurencję:)

Podczas ostatnich zakupów w Douglasie otrzymałam próbkę perfum Si. Całe szczęście bo miałam ochotę kupić je bez wąchania. Po pierwszym użyciu próbki stwierdziłam że jest to niestety nie mój zapach. Wyczuwam w nim nuty róży i to właśnie zaważyło na mojej opinii. Niestety tego zapachu nie znoszę w kosmetykach.

Na koniec dwa wyrzutki niebieski, żelowy cień oraz różowa szminka MUA.

sobota, 3 czerwca 2017

Loreal Detox Mask

Hey dziewczyny!

Dzisiaj skupimy się na kolejnej odsłonie maseczkowego challengu. Muszę się wam przyznać, że sprawia mi przyjemność ta zabawa, bo w końcu zużywamy nasze zapasy.

Tym razem zdecydowałam się przetestować maseczkę Loreal Detox Mask, maska czysta glinka z węglem. Sięgnęłam akurat po tę wersję, ponieważ, głównym zadaniem maski jest detoks i rozświetlenie cery.


Glinka posiada silne właściwości absorpcyjne. Usuwa ze skóry toksyczne substancje, jednocześnie pielęgnując ją dzięki obecności licznych minerałów takich jak: cynk, selen, żelazo, wapń, magnez, fosfor czy miedź. 

W moim przypadku maska nie zrobiła jakiegoś wielkiego wow po pierwszej aplikacji ale zauważyłam lekkie oczyszczenie cery. Co do samego rozświetlenia nie jestem do końca pewna, ponieważ mało śpię i moja cera często wygląda przez kilka pierwszych godzin na zmęczoną. Jednak po zastosowaniu maseczki kilka razy z rzędu można dostrzec poprawę w wyglądzie cery.

Aplikacja jest dziecinnie prosta. Na oczyszczoną skórę nakładamy maseczkę na ok 10 - 15 minut - ja czekałam aż całkowicie wyschnie, a następnie zmywałam ją okrężnymi ruchami.

Po otwarciu opakowania spotykamy się z pięknym orzeźwiającym zapachem - lekko cytrusowy, orzeźwiający. Szczerze mówiąc chciałabym mieć takie perfumy, bo wiem że każdy by ich zazdrościł.

Maskę posiadam w wersji kilku próbek, jednak zastanawiam się już nad zakupem produktu pełnowymiarowego. 

Dajcie znać czy miałyście styczność z tymi maseczkami i jakie były Wasze odczucia. 

środa, 24 maja 2017

Duet idealny do kąpieli

 Hej! 

Dziś napiszę dwie mini recenzje produktów, na które myślę, że warto zwrócić uwagę.


Kremowy płyn i żel do kąpieli hibiskus i mleczko owsiane

Płyn wzbogacony o mleczko owsiane wykazuje działanie nawilżające i kojące, dostarcza cenne kwasy tłuszczowe i aminokwasy, zapewnia skórze odpowiednia pielęgnację. Ekstrakt z hibiskusa działa kojąco. Zawiera składniki balsamu do ciała.

Opakowanie to biała plastikowa butla, w której mieści się aż 1.5 litra płynu, za którą zapłaciłam coś około 5 złotych *szok*. Zapach jest cudownie kwiatowy, który dość długo utrzymuje się na ciele. Konsystencja kremowa, piana lekka  choć zbita utrzymywała się długo. Jednak moje kąpiele trwają dość długo czasem siedzę w wannie nawet godzinę (moja mała chwila relaksu):P W każdym razie przez ten czas piana się utrzymywała, pod koniec oczywiście nie była już tak gęsta jednak jakieś 'chmurki' jeszcze utrzymywały się na wodzie. Płyn nie wysuszał ani nie podrażniał mojej skóry. No i ostatni plus to jego wydajność starcza na wiele kąpieli :)


Kolejny kosmetyk również jest z Biedronkowej półki. Tym razem jest to żel pod prysznic z peelingującymi drobinkami o zapachu awokado.


Poczuj niezwykłą przyjemność domowego SPA i korzystaj z dobrodziejstw wyjątkowych składników zawartych w naszym żelu pod prysznic. Ekstrakt z awokado doskonale regeneruje skórę, a nasiona moreli mają właściwości peelingujące. Poczuj, jak minerały z wód termalnych oraz ekstrakt z owoców egzotycznych odżywią i nawilżą Twoją skórę każdego dnia, pozostawiając ją w doskonałej kondycji.

Opakowanie jest plastikowe, przezroczyste dzięki czemu widzimy ile kosmetyku nam jeszcze zostało. Zapach bardzo ładny, cierpki, nie kojarzy mi się absolutnie z awokado :D. Drobiny peelingujące są delikatne. Myślę, że żel nadaje się do codziennej pielęgnacji całego ciała. Nie podrażnia oraz nie wysusza mojej skóry. 300 ml kosztowało mnie coś ok. 5 złotych.

Nie są to drogie kosmetyki a jestem z nich zadowolona. Znacie te kosmetyki? jakie jest Wasze zdanie?

niedziela, 14 maja 2017

Zakupowe nowości

Hej dziewczyny!

Ostatnio pogoda nie za bardzo nas rozpieszczała. Nie pamiętam kiedy ostatnio mieliśmy prawie lato a było tak zimno za oknem :( Jednak postanowiłyśmy poprawić sobie humory małymi zakupami :) Zapraszamy do obejrzenia naszych zdobyczy. 

Pierwsza część zakupów będzie pochodziła z NYX. Jakiś czas temu skusiłam się na matową pomadkę w kremie i od razu zakochałam się w niej. Nie chodzi nawet o sam kolor, uwielbiam to jak pomadka wygląda na moich ustach, jaką ma trwałość i mimo, że jest matowa nie sprawia, że mam suche usta. 


Pierwsza jaką zakupiłam był nr 8 SAN PAULO na ezebra. Drugą nr 11 MILAN w Warszawie w sklepie stacjonarnym. Jednak tydzień temu NYX otworzył swój sklep w Gdańsku i postanowiłyśmy go odwiedzić.
 Niby nic nie chciałam kupować ale wraz ze zmieniająca pogodą postanowiłam zmieć swój bronzer i zdecydowałam się na Matte Bronzer Poudre Bronzante Mate w kolorze MBB03 Medium. Na razie używałam go 3 razy ale już mogę powiedzieć, że strasznie podoba mi się jak prezentuje się na mojej buzi. 
Przy okazji zgrzeszyłam przy stoisku z powyższymi pomadkami i dobrałam jeszcze 2 kolorki - 33 MANILA MANILLE oraz 06 INSTAMBUL. Mam nadzieję, że szybko je przetestuję i będę mogła się z Wami podzielić moją opinią. 

Ola natomiast jest wielką fanką różyków więc postanowiła wrzucić do koszyka HDB15 Pink the town oraz przy okazji mojego szminkowego szaleństwa wzięła błyszczyk nr 11 MAPLE BLONDIE.

Przy kasie czekała na nas niespodzianka, ponieważ był to pierwszy dzień NYX w Gdańsku. Pani ekspedientka założyła nam karty oraz wręczyła prezenty w postaci pieknych kosmetyczek. Dopiero później zorientowałyśmy się, że w środku każda z nas otrzymała eyeliner Dramatic color payoff - SLL109 EXTREME SMOKEY GREY & SLL106 EXTREME SILVER oraz róż w kremie CB08 HOT PINK& CB09 ORANGE.

Druga część zakupów to mieszanka z Warszawskiego Hebe i drogerii Natura. 


Z Olą postanowiłyśmy uzupełnić naszą kolekcję maseczek do twarzy. W naszym magicznym pudełeczku znajdują się wszelakie mini wydania maseczek ale tak na prawdę nie ma takiej wowowow ja chce tą! Dlatego postanowiłyśmy dokupić 3 sztuki żeby był większy wybór w naszym maseczkowym chellengu. Nasz wybór padł na maseczki 7th heaven - pell off granat, passiflora, maliny żurawina i winogrona oraz oczyszczającą maseczkę peelingującą z węgla i orzecha włoskiego. Trzecia maseczka, której już nie widać była kokosowa - użyłyśmy jej jeszcze tego samego dnia. 
Tak jak wspomniałam wcześniej Ola jako fanka róży sięgnęła w Hebe po róż z P2 Cali Vibes - let's flush blush  010 roller girl. Przy kasie zdecydowałyśmy się jeszcze na zakup szamponu Phil Smith do włosów oraz masełka do ust.

W naturze uzupełnilyśmy nasze zapasy o genialny korektor Catrice Camouflage oraz suchy szampon od Batiste, Uwielbiam mieć w zapasie sprawdzone produkty, ktore ratują mnie na 5 minut przed wyjściem :)

Powiedzcie jak się ostatnio trzymacie i jakie nowości zawitały w Waszych kosmetyczkach:)