niedziela, 10 grudnia 2017

Adwentowy kalendarz cz. 2

Hej!

Moi mili dzisiaj mamy drugą niedzielę adwentu :) Szczerze mówiąc już nie mogę się doczekać świąt ze względu na jedzenie, dużo wolnego i prezenty ;) Widać co kto lubi :)

W tym tygodniu również obchodziliśmy Mikołajki i z Olą sprawiłyśmy sobie dodatkowy prezent, o którym już niedługo będziecie mogły przeczytać. Był to zakup pod wpływem impulsu, jednak strasznie długo o tym rozmawiałyśmy.

Mam jedno poważne uzażalenie - jako odwieczne dziecko w poniedziałek chciałam dokupić jeszcze kalendarz słodyczkowy ze względu na mikołajki. Ku mojemu zdziwieniu ani w Lidlu, ani w Biedronce, Tesco czy Piotrze i Pawle nie było ani jednej sztuki! Szczerze bardzo wątpię aby sklepy wysprzedały cały asortyment, a jeśli nie to gdzie się podziewają te kalendarze? Zobaczymy w przyszłym roku ^^

W tym tygodniu również mogłyście śledzić na FB nasze kalendarzowe odkrycia. Niestety w pewnym momencie nie udało się nam wrzucać postów bo kończyłyśmy o kosmicznie późnych godzinach. Dlatego nadrobiłyśmy to wczoraj i pokazałyśmy zaległe dni.



W tym tygodniu w kalendarzu znalazłyśmy: krem na noc, maseczkę do włosów, żel pod prysznic, krem do rąk, krem BB, maseczkę do twarzy oraz peeling.

Co raz bardziej podoba mi się ta zabawa, ponieważ można z tego uzyskać całkiem fajny zestaw miniaturek na wyjazd *.*

 Dajcie znać, który tydzień wydawał Wam się fajniejszy pod względem naszych odkrywek.


niedziela, 3 grudnia 2017

Adwentowe nowości

Hej !

Moi drodzy pierwszy tydzień grudnia już za nami!

Tak jak Wam obiecałam w poprzednim poście codziennie aktualizujemy na fanpageu nasze zdobycze z kalendarza adwentowego Balea. Wpadłyśmy z Olą także na pomysł aby co tydzień zrobić specjalnie dla Was podsumowanie tych produktów na blogu. Także od dzisiaj zaczynamy :)

Pamiętam, że jak byłam mała praktycznie co roku dostawałyśmy od rodziców słodyczowe kalendarze adwentowe. Każdego dnia nie mogłyśmy się doczekać aby otworzyć kolejne okienko - tak jest i dzisiaj. Czekamy cały dzień aż obie wrócimy z pracy i będziemy mogły otworzyć okienko.

Dotychczas w kalendarzu otworzyłyśmy 3 okienka, a  w nich znalazłyśmy miniaturki: żelu po prysznic, żel do demakijażu i mycia twarzy 2 w 1 oraz krem do twarzy.


Jak na razie jesteśmy zadowolone z naszych nowych nabytków. Wszystkie produkty mają śliczne lekko zimowe zapachy i na pewno wkrótce zaczniemy ich używać.

Proszę dajcie znać jakie kalendarze Wy posiadacie, chętnie będziemy razem z Wami śledziły codzienne otwieranie okienek ;D

czwartek, 30 listopada 2017

Xmass is coming!

Hey dziewczyny!

Dzisiaj zgodnie z kalendarzem mamy 30 listopada czyli Andrzejki. Co za tym idzie od jutra zaczynamy wielkie odliczanie do świąt ;3
 
Każdego dnia postaramy się pokazać Wam na naszym fanpagu co znalazłyśmy w kalendarzu adwentowym z Balea :) Szczerze mówiąc z Olą już nie możemy się doczekać otwierania okienek i testu kosmetyków.


Serdecznie zapraszamy Was do śledzenia na bieżąco naszych postów :)

niedziela, 19 listopada 2017

Ogromne denko

Cześć!

Dziś przyszedł czas na denko. Dosyć pokaźne bo z kilku miesięcy.

 
- Szampon Batiste kolejne opakowania kultowego już produktu do włosów. Tym razem obok klasycznej wersji znalazła się również mini idealna do torebki czy na wyjazd. Świetnie sprawdza się w sytuacjach "kryzysowych".

 - Granier Fructis, Pantene pro-v oba szampony przeznaczone są do włosów farbowanych. Ich zadaniem była ochrona i wzmocnienie. Z obu byłam zadowolona i w przyszłości do nich powrócę.

- Oillan hipoalergiczny płyn do higieny intymnej. No cóż zawsze mam problem co mam napisać o takim kosmetyku. Nie podrażnia, nie wysusza czyli robi to co powinien. Jak dla mnie jest ok. Wrócę do niego.


-Ziaja antyoksydacja tonik z kwasem hialuronowym
-Ziaja antyoksydacja ekspresowe serum do twarzy i szyi wygładzająco-ujędrniające
-Ziaja antyoksydacja krem na dzień
Wszystkie 3 produkty pochodzą z jednej linii, której głównym zadaniem jest przywrócenie skórze blasku i wigoru. Kosmetyki dobrze nawilżały jednak nie zauważyłam diametralnej poprawy.
 
-Ziaja tonik ogórkowy kolejne opakowanie i na pewno nie ostatnie

-Tołpa żel do demakijażu oczu; znalazłam go w boxsie Liferia. Sama pewnie nie sięgnęłabym po ten kosmetyk, a tak dzięki idei pudełek miałam okazję go wypróbować. Całkiem nieźle radził sobie z makijażem oczu. Nie uczulał oraz nie podrażniał. Jak dla mnie jest ok. Czy do niego wrócę? Nie, nie widzę sensu kupowania kosmetyku tylko i wyłącznie do demakijażu oczu. Wystarczą mi płyny micelarne.

- Bebeauty nawilżający płyn micelarny kolejny częsty gość mojej kosmetyczki. Nie będę się rozpisywać, wrócę do niego ponownie.

- Soraya płyn micelarny, całkiem przyjemny produkt, który kupiłam przez przypadek. Dobrze zmywał makijaż, choć nie jestem do końca pewna czy poradziłby sobie z mocnym makijażem tak jak zapewnia nas producent. Spełnił moje oczekiwania jednak nie wiem czy ponownie po niego sięgnę.

-Loreal Skin Perfection kolejne opakowanie, które udało się nam zużyć. Fajny lekki krem, który szybko się wchłania. Jeśli macie ochotę poczytać o nim więcej to zapraszam Was TU.

- Barwa krem do rąk o zapachu bawełny. Kolejny kosmetyk, który udało się nam zrecenzować TU.

-Soraya Body diet24 niestety po produkty tego typu sięgam dość nieregularnie. Więc nie mogę jednoznacznie ocenić jego działania, jednak uważam że zawsze warto posiadać balsamy tego typu.

 -Farmona Tutti Frutti liczi & rambutan. Dosyć mocny zdzierak o cudownym owocowym zapachu. Wygładza, nie podrażnia no i nie wysusza. Jak dla mnie ok. Następnym razem skuszę się na inną wersję zapachową.
-Joanna Naturia o zapachu żurawiny. Bardzo lubię te peelingi. Wygładzaj moje ciałko pięknie pachną. Tylko dlaczego nie mają większych opakowań? Za jakiś czas znowu po niego sięgnę :P


- Isana Hello Spring o cudownym brzoskwiniowym zapachu. Żele Isany dobrze myją , nie wysuszają a do tego pięknie pachną i są naprawdę tanie. Szkoda, że akurat ta wersja zapachowa była limitowaną edycją bo chętnie bym do niej wróciła :)

-Yves Rocher o zapachu lawendy i jeżyny. Zapach ładny choć specyficzny, myślę że nie każdemu przypadnie do gustu. Mam wrażenie, że wysuszał moją skórę. Stosowałam jednocześnie mydło z tej samej linii zapachowej i w tym przypadku mam pewność, że wysuszało mnie. Mam jeszcze balsam zobaczymy jak on się sprawdzi.



-Fa aż trzy róże zapachy. Moim ulubionym był ten z serii owocowej, w moim przypadku była to brzoskwinia. Wszystkie chroniły, nie podrażniały skóry pach. Nie zostawiały śladów na ubraniach. Jak dla mnie są ok.

-Adidas get ready. Mój ulubieniec. Miałam już kiedyś tą wersję i byłam z niej bardzo zadowolona. Piękny zapach nie podrażnia, nie zostawia białych plam na ciuchach.

-Na koniec Dove antyperspirant w kremie. Pierwszy raz miałam styczność z taką formą. Nie był to wykręcany sztyft, a po prostu krem, który wsmarowywało się w pachy. Zapach utrzymywał się długo, nie podrażniał mnie, ale nie wrócę do niego. Wolę zwykłe dezodoranty oraz sztyfty :D


- Calvin Klein IN2U Piękny zapach, choć muszę przyznać że 100 ml to jednak dla mnie trochę za dużo. Zużyła go Agata ja nie dałabym rady.

- Escapade Fruits bardzo przyjemny zapach. Opakowanie wprost idealne do noszenia w torebce. Perfum kupiony został w drogerii za grosze.



- Miss sporty so matte puder matujący. Chętnie kiedyś do niego wrócę.



- Selfie project matujący puder antybakteryjny. Chętnie kiedyś do niego wrócę.


-Bourjois Healthy mix to już kolejne zużyte opakowanie tego podkładu. Miałam wrażenie, że będzie to mój ideał. Niestety ostatnio zauważyłam, że robi psikusy na mojej buzi, utlenia się i zmienia kolor. Chyba musimy od siebie odpocząć.

-MUA bronzer, kupiony totalnie spontanicznie, jednak sprawdzał się nadzwyczaj dobrze.

-Avon biały cień w kredce, używałam go głównie jako bazy pod cienie sypkie. W tej roli sprawdzał się świetnie. Raczej go nie odkupię niestety nie mam dostępu do kosmetyków tej firmy.

-Catrice liquid camouflage 010 - niezastąpiony korektor, chętnie po niego sięgam w gorsze dni.

- L'oreal super liner - Powiedziałabym, że eyeliner idealny, koniecznie muszę go odkupić szczególnie jeśli chodzi o aplikator.



Yankee Candle Kilimanjaro stars - męskie intensywne zapachy jak zawsze podbijają nasze serca. Tak samo i było z tą tartą! Udało nam się zużyć kilka maseczek/próbek. Jak widać przeważają glinki ;)


-Maseczka do twarzy bani Agafii w dość niepozornym jednak bardzo wydajnym opakowaniu. Recenzja pojawiła się na blogu TU.

- Gliss kur maseczka do włosów zniszczonych z olejkiem oraz płynną keratyną. Fajna, lekka maseczka, której głównym celem było zmniejszenie łamliwości włosów. Co prawda ani ja ani Agata nie mamy problemów z łamliwymi włosami to obie bardzo lubiłyśmy ten kosmetyk.Włosy po jej zastosowaniu pięknie lśniły, dobrze się rozczesywały oraz były sprężyste.

-Body club musujące tabletki, kąpiel do dłoni. Zdecydowanie produkt dla osób, które mają czas na chwilkę relaksu. Dłonie po takim zabiegu są mięciutki i odżywione.

Uff,to by było na tyle.


niedziela, 5 listopada 2017

Zakupy w DM

Cześć!

Bardzo długo nas tutaj nie było ale dzięki temu możemy do Was wrócić z mnóstwem nowości.

Zaczniemy od najświeższych zakupów, które zrobiłyśmy podczas naszego urlopu w Austrii. Przede wszystkim  miałyśmy w planach odwiedzić drogerię DM i zrobić zakupy z Balei.


Raczej nie muszę nikomu przedstawiać tej marki ani mówić jak cudnie pachną ich produkty, więc od razu przejdę do pokazania Wam naszych skarbków ;3

Postawiłyśmy na kupno szamponów - jeden do włosów farbowanych o zapachu owocu granatu wraz z odżywką oraz szampon nadający objętość o zapachu marakui.


Obowiązkowo chciałyśmy kupić żele pod prysznic, wybór był ogromny i ciężko było się zdecydować. Jednak w naszym koszyku wylądowały zapachy: trawy cytrynowej, aloesu z serii sensitive oraz żel z serii baleriny. Przy okazji kupiłyśmy piankę do depilacji o zapachu kokosa z arbuzem.
W koszyku znalazło się również kilka kosmetyków do stylizacji włosów - suchy szampon, pianka oraz puder do zwiększenia objętości.


 Dorzuciłyśmy także dezodoranty - Mystic night, Paradaise; mydło w płynie o boskim zapachu pitai i kokosu a także chusteczki do demakijażu.


Oczywiście chciałyśmy kupić kilka mazidełek do ciała - balsam z 'born to be lazy' - mówi samo za siebie :), krem z masłem shea i olejem arganowym, a także miód i pomarańcze. Nie byłybyśmy sobą gdybyśmy nie spróbowały pianki do ciała w sprayu o zapachu róży.
Przy okazji kremów wzięłyśmy kremy do rąk o zapachu maślanki z cytryną i jagód z melonem.


Na ostatni dzień wyjazdu dokupiłyśmy moje największe marzenie - kalendarz adwentowy! Już od dwóch lat strasznie chciałam kupić kalendarz ale zawsze mi coś nie pasowało - albo zbyt mała różnorodność kosmetyków jeśli chodzi o kolorówkę, albo za wysokie ceny 200-300 zł)  i na szczęście w końcu trafiłam na to co chcę :)


Dajcie znać jak podobają się Wam nasze zakupy.

W krótkim czasie postaramy się Wam przygotować mały przewodnik po Wiedniu, co jak zwiedzić i jak się poruszać.

 


niedziela, 2 lipca 2017

Kringle Candle Warm Cotton & Watercolors

Hej!

Po ciężkim tygodniu w końcu przyszedł czas na mały odpoczynek. Ostatnio strasznie ciężko mi jest się zrelaksować, czuję jak czas ucieka przez palce a ja jakbym stała w miejscu. Mam nadzieję, że to przejściowy stan i wszystko się unormuje.

W związku z takim nastrojem w wolnych chwilach odpalam woski, żeby choć trochę umilić sobie wieczory i zapomnieć o troskach. Tym razem skupimy się całościowo na Kringle Candle Watercolors oraz Warm Cotton.
Oba zapachy są ciepłe i domowe ale jednocześnie nadają poczucie odświeżenia. W sam raz na brzydką pogodę lub zły humor.

Zacznijmy od Watercolors czyli akwareli - zapach jest niezwykle intensywny, a jednocześnie wyważony, Słodki a zarazem owocowy i orzeźwiający, długo utrzymuje się w powietrzu i kojarzy mi się z płynem do prania. 
Nie ma nic bardziej mylnego, ponieważ producent zapewnia nas, że w nutach zapachowych można odnaleźć kwiatowe kompozycje połączone z zapachem słodkich owoców oraz drzewem sandałowym i piżma. 
Po zapoznaniu się z tym składem nie dziwię się, że zapach przypadł mi do gustu i stał się jednym 
z ulubionych. 

Drugi wosk po który chętnie sięgam to Warm Cotton, czyli to co uwielbiam z poprzednich wosków - bawełna. Nie wiem dlaczego ale zawsze jeśli w woskach pojawia się bawełna od razu je kupuje. W pomieszczeniu od razu unosi się świeży zapach prania i robi się strasznie przyjemnie. Dzięki temu czuję się o wiele lepiej po męczącym dniu i od razu poprawia mi się humor. 

Według producenta wosk posiada delikatne kwiatowe nuty z zawartością cytrusów i piżma. Jak dla mnie nie ma tam cytrusów ale ważne jest to że w moim pokoju unosi się piękny zapach. 

Dajcie znać jakie są Wasze ulubione nuty zapachowe.
Oba produkty możecie znaleźć na stronie goodies.pl



niedziela, 11 czerwca 2017

Majowe denko

Hej,

Za nami kolejny miesiąc i kolejne produkty, które wylądowały w koszu.



Balea balsam do ciała o zapachu grejpfruta, o którym możecie poczytać więcej TU. Nie był to mój ulubieniec i cieszę się że już się go pozbyłam. Konsystencja rzadka, zapach nijaki ogólnie na nie :P

Żel pod prysznic Bali Bebeauty oraz płyn do kąpieli hibiskus i mleczko owsiane. Biedronkowe produkty, które naprawdę mile mnie zaskoczyły. Zresztą recenzja pojawiła się dwa posty temu. Do obu kosmetyków wrócę, może tylko w innej wersji zapachowej.

Indigo krem do rąk Iindigolicious, o którym pisałam TU. Ogromny plus za pompkę. Zapach cudowny, działanie również niczego sobie. Myślę, że wrócę do niego możliwe że w innej wersji zapachowej.

Avon summer white bright woda toaletowa. Nuty zapachowe to świeża cytryna, konwalia, aksamitka. Idealny zapach na wiosnę oraz lato w niskiej cenie. Muszę przyznać, że na mojej skórze utrzymywał się dosyć długo. Miałam również wersję pomarańczową z której też byłam bardzo zadowolona. Jedyny minus to słaby dostęp.

Fa antyperspirant soft skin feeling o zapachu caring lila scent oraz fresh jasmine scent. Chroniły przed przykrym zapachem, nie pozostawiały plam na ubraniach ani nie podrażniały skóry. Zapachy ładne choć mam wrażenie, że odrobinę pudrowe co mi osobiście trochę przeszkadzało. Raczej do nich nie wrócę.

Kolejne opakowanie suchego szamponu Batiste. Cóż mogę powiedzieć moje ulubione produkty po prostu wymiatają konkurencję:)

Podczas ostatnich zakupów w Douglasie otrzymałam próbkę perfum Si. Całe szczęście bo miałam ochotę kupić je bez wąchania. Po pierwszym użyciu próbki stwierdziłam że jest to niestety nie mój zapach. Wyczuwam w nim nuty róży i to właśnie zaważyło na mojej opinii. Niestety tego zapachu nie znoszę w kosmetykach.

Na koniec dwa wyrzutki niebieski, żelowy cień oraz różowa szminka MUA.