środa, 2 stycznia 2013

Wstępna recenzja kremu na noc

Cześć dziewczyny! Jak Wam minął Sylwester?
Chciałam dziś przedstawić krótką (wstępną) recenzję kremu firmy DLAkosmetyki. Opiszę pokrótce moją pielęgnację twarzy oraz kilka zdań o produkcie, który otrzymałam do testowania.



Przede wszystkim mam cerę mieszaną z tendencją do świecenia się w strefie T. Co za tym idzie pojawiają mi się zaskórniki na nosie, brodzie oraz czole :(
Tak przedstawiała się wcześniej pielęgnacja mojej skóry:
RANO:
* tonizacja skóry
* później nakładałam lekki krem z filtrem na całą twarz
* kolejno podkład, puder
WIECZOREM:
* demakijaż twarzy (używałam płynu dwufazowego)
* oczyszczanie- żel do mycia twarzy oczywiście co jakiś czas używałam również peelingu średnio 3-4 na miesiąc
* krem na noc
Podczas wymiany maili z Panią Martą dowiedziałam się że owszem peelingi można stosować, ale głównie enzymatyczne, po drugie nie częściej niż dwa razy w miesiącu o.O może jestem dziwna bo nie wiedziałam że robi to taką różnicę no i że peeling stosuje się tak rzadko. Teraz moja pielęgnacja ogranicza się do:
RANO nic się nie zmieniło
WIECZOREM:
* demakijaż twarzy oraz oczyszczanie używam jedynie płynu micelarnego, odstawiłam wszelkiego rodzaju peelingi
* krem na noc w tym wypadku Niszcz pryszcz- klikając tu znajdziecie więcej informacji o tym kremie

Czy zadziałało?
Szczerze to na razie mam mieszane uczucia. Głównie dlatego że na mojej twarzy pojawiły się niespodzianki w takich miejscach gdzie wcześniej nigdy ich nie miałam. Szczególnie w pierwszym tygodniu teraz jakby moja twarz się uspokoiła.
Czy pomógł na moje zaskórniki oraz odblokował pory?
Nie widzę jakiegoś spektakularnego "wyczyszczenia" mojej skóry. Grunt że nie jest gorzej niż było, faktycznie część niespodzianek zniknęła, nowe jak na razie się nie pojawiają. Myślę również że część porów się odblokowała.
Wstrzymam się z opinią, po prostu muszę jeszcze chwilę go poużywać. Druga recenzja będzie obszerniejsza skupię się na składnikach kremu, cenie itp. no i oczywiście końcowej ocenie. Nie jest to typowa recenzja ponieważ zostałam poproszona aby zrobić dwa opisy: I połowa kuracji oraz II koniec kuracji gdzie zbiorę wszystkie cechy produkty a także moją opinię.

23 komentarze:

  1. Nigdy nie słyszałam o tym kosmetyku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja dużo o nim czytałam już na blogach:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama testuję inny produkt marki i też jeszcze nie mam sprecyzowanego zdania...

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, nie da się nic ocenić w szybkim tempie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz widzę ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na dłuższą recenzję. Póki co mieszane uczucia wzbudził u mnie napis "niszcz pryszcz" na opakowaniu...

    OdpowiedzUsuń
  7. głośno o tym kremie wśród blogerek, ja tam pozostane wierna mojemu Effaclarowi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo ciekawy post. ja również mam wypryski w tej strefie ;/ ja używam wieczorem żeli garnier 3w1 (w tym peeling), i zastanawiam się teraz co z tym zrobić, ponieważ też nie wiedziałam że nie można tego stosować tak często... ;)
    pozdrawiam serdecznie ;)


    Na moim blogu zorganizowałam konkurs wraz ze sklepem Partnersa, może zechcesz sprawić sobie prezent i weźmiesz udział? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najbardziej podoba mi się na razie nazwa :) Pozdrawiam, Blogging Novi

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj nie przydałby mi sie ponieważ nie mam pryszczy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Widziałam kilka pozytywnych opinii na jego temat, ciekawe, co się okaże po całkowitym zakończeniu kuracji u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja mam w domu kilka próbek tego kremu (i innych tej firmy), ale jeszcze nie testowałam. Teraz jak przeczytałam, że powyskakiwało Ci to i owo, to chyba szybko nie otworzę tego kremu :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Niszcz pryszcz brzmi jak jakiś okrzyk bojowy :P ale faktycznie taka walka przeciw niedoskonałościom jest jak wojna! Nie wytrzymałabym tak długo bez peelingu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja peeling stosuję 2 razy w tygodniu i myślałam, że jest to odpowiednia ilość :O Również mam cerę mieszaną, która uwielbia świecić się w strefie T ;/ Ostatnio zaczęłam stosować maseczki z Ziaji i pomogły na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  15. nigdy nie słyszałam o tym kremie, ciekawa recenzja :)

    Pozdrawiam i zapraszam serdecznie na konkurs!


    http://eva-style.blogspot.com/2012/12/konkurs-swiateczny.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj przydałby mi się ten krem :) muszę też go przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uh jak dobrze, że mnie te problemy już nie dotyczą i cera się uspokoiła ;)
    Życzę powodzenia z recenzją ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie słyszałam o kosmetykach tej firmy.
    Na szczęścia nie mam takich problemów z cerą :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Też mam ten krem i w pierwszym tygodniu jego używania miałam wysyp pryszczy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie słyszałam o tej firmie:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ooo.. Ciekawe, pierwszy raz widzę ten kosmetyk..

    OdpowiedzUsuń