piątek, 8 marca 2013

Lutowe denko

Hej laski!
Na wstępie chciałybyśmy życzyć Wam wszystkiego co najlepsze z okazji Dnia Kobiet :*
Dziś przyszedł czas na pokazanie Wam co udało nam się zużyć w lutym.



  • Dove Original w sztyfcie, bardzo go lubię. Zresztą pojawia się co jakiś czas w zdenkowanych ^^ Mam już następne opakowanie:P
  • Avon Naturals- mgiełka o zapachu melona. Niestety swego czasu produkty, które bardzo mi się podobały zamiast być używane lądowały na półce. Szkoda było mi ich zużywać. Tak samo było i w tym przypadku. Zużyłam go jako odświeżacz. Więcej go nie kupię z bardzo prostego powodu, nie ma go w sprzedaży ;)



  • Kolejny produkt z Avonu to odżywczy balsam do ust- brzoskwinia i mleczko migdałowe. Bardzo lubię pomadki ochronne z Avonu. Są naprawdę dobre, szczególnie w zimie przynoszą moim ustom ulgę. Kiedyś na pewno jeszcze się skuszę. Jak na razie muszę zużyć moje zapasy :P
  • Pomadka bebe young care- perłowa. Wiem że część z Was za nimi przepada. Mi niestety nie podpasowały, szczególnie ta perłowa. Wolę balsamy z Nivei.

  • Isana hair suchy szampon, o którym pisałyśmy już TU. Sama idea takich szamponów jest fajna chociaż za ten średnio przypadł nam do gustu. Razem z Agą mamy zamiar przetestować coś z oferty Batiste
  • Lakier Miss Sporty z serii Lasting Colour nr 151. Piękna krwista czerwień. Lubię lakiery MS za ich szybkie schnięcie, trwałość oraz cenę. To już moja 2-a zużyta buteleczka tego lakieru i na pewno nie ostatnia.

  • Tonik Kolastyna do cery suchej i wrażliwej. Kupiłam go na wakacjach. Powiem tak szału nie było... Przede wszystkim drażnił mnie jego zbyt intensywny zapach. Więcej go nie kupię.
  • Nivea ujędrniające mleczko do ciała- bardzo przyjemny balsamik. Ładnie pachniał, dobrze nawilżał skórę i to tyle. Raczej więcej go nie kupię
  • Pasta Colgate max fresh. Dla mnie w paście najważniejsze jest to aby dobrze się pieniła. W tym przypadku tak było. Oprócz tego odświeżała oddech ;) Co ważne nie była mocno miętowa. Czasem niektóre pasty są tak intensywnie miętowe, że nie dość tego że pali nas w buzi to np. mi jest niedobrze.
















  • Kolejne opakowanie kropli oraz kilka zużytych maseczek



  • Do śmieci również poleci cień, którego próbowałam reanimować za pomocą spirytusu. Wydaje mi się że nic z tego nie wyszło ponieważ użyłam spirytusu salicylowego. W każdym razie po wyschnięciu cień zrobił się twardy jak kamień i stracił całkowicie kolor :/ 


  • No i na sam koniec bubel.Lakier pękający w kolorze intensywnej zieleni. Dawałam mu kilka szans niestety skutek zawsze był ten sam. Ściągał lakier bazowy. Samego, czystego paznokcia też nie dało się pomalować bo w tym przypadku również nie trzymał się paznokcia. Niby nie był drogi, ale szkoda mi każdej wydanej na niego złotówki. 
I tym miłym akcentem żegnam się z Wami :*

środa, 6 marca 2013

Cuda od Madame L'ambre


Cześć dziewczyny!
Chciałabym pokazać Wam, nasze dwie ostatnio ukochane szminki. Obie pochodzą z kolekcji pomadek firmy Madame L'ambre. Pierwsze co mnie i Agatę ucieszyło po otrzymaniu paczki to indywidualne podejście. Każda z nas otrzymała pomadkę. Wiem że można było wybrać produkty, które chcemy przetestować. My jednak chciałyśmy mieć niespodziankę. 
Nasze pomadki mają numery: 01 ostra czerwień oraz 24 zimny róż.


Kilka słów od producenta:

Kolekcja pomadek w wielu odcieniach ułatwia dopasowanie odpowiedniego koloru do każdego stroju, okazji i nastroju. Pomadki Madame LAMBRE są nie tylko ozdobą  makijażu, ponieważ dodatkowo dbają o regenerację Twoich ust. Oligopeptydy oraz witaminy A, E i F zawarte w recepturze pomadki Madame LAMBRE, delikatnie pielęgnują, modelują i wygładzają usta wychwytując wolne rodniki. Składniki pomadki stanowią dodatkową ochronę wrażliwego naskórka, zapobiegając starzeniu się skóry, chroniąc usta przed negatywnym wpływem promieni słonecznych.

Pierwsze co rzuca się w oczy to opakowanie. Jest po prostu prześliczne i bardzo kobiece. Mimo że pudełeczko jest kartonowe z biegiem czasu nie niszczy się.
Szminka o numerze 01, to seksowna czerwień. Wprost idealna na wieczorne wyjścia. Wystarczy naprawdę niewielka ilość aby usta wyglądały idealnie. Myślę że jej atutem jest również to że nie posiada drobinek.


Kolejna szminka to nr 24 czyli zimny róż. Ten kolor jest idealny na co dzień.W zależności od tego ile jej nałożymy możemy stosować ją na dzień jak i na wieczór. Tutaj już znajdziemy drobinki. Nie ma ich wiele, są one drobno zmielone i dodają ustom lekkiego połysku ;)



Tutaj jeszcze pokażę Wam swatch na ręce

Obie szminki na ustach wytrzymują do 4 godzin, oczywiście jeśli w tym czasie nie jemy i nie pijemy. Mają bardzo przyjemny, delikatny zapach. Jednak ich największymi zaletami jest to, że nie wysuszają ust, a także nie podkreślają suchych skórek. Gramatura pomadek to 4 g w cenie 17 złotych. Produkty firmy Madame L'ambre możemy znaleźć w sklepie internetowym KLIK oraz w sieci drogerii Hebe.

sobota, 2 marca 2013

Drobiazgi

Cześć Wam!
Dzisiaj będzie post, który coraz rzadziej pojawia się u nas. Mam namyśli zakupy. Razem z Agatą cały czas wprowadzamy w życie projekt denko, a co za tym idzie mamy embargo na zakupy. Przynajmniej te kosmetyczne ^^. Niestety kilka produktów się skończyło więc byłam zmuszona wybrać się do Rossmana. Jak zwykle miałam kupić jedną rzecz, a wyszłam z kilkoma ;) Przechodząc do rzeczy w Rossmanie dorwałam kilka rzeczy, oto one:
  • Szampon Timotei pure 2 w 1 świeżość i czystość. Zobaczymy jak się spisze...
  • Płyn do płukania jamy ustnej Prokudent med,
  • lakier koło, którego nie mogłam przejść obojętnie: Miss Sporty z kolekcji metal flip w nr 040,
  • coś niekosmetycznego czyli kolczyki :)

Ostatnio przy okazji zakupów Biedronce dorwałam te oto cuda. W końcu udało mi się załapać na płyn micelarny jeeeee ^^ i pyszną herbatkę z opuncją i nagietkiem. 



To tyle zakupów szału nie ma, ale nawet małe zakupy cieszą :)
Życzę Wam udanego weekendu :*

czwartek, 28 lutego 2013

Ezebra i Get in touch

Cześć dziewczyny! 
W poniedziałek otrzymałam paczuszkę od ezebry. Była to przemiła niespodzianka, ponieważ zupełnie zapomniałam o tym, że miałam dostać od nich jakąkolwiek przesyłkę. W paczce znalazłam kosmetyki takich firm jak Maanhattan, Miss Sporty oraz przemiły list. Mam za zadanie przetestować żel Manhattan - myjący, głęboko oczyszczający ( w tubce 20 ml) oraz z tej samej firmy kredka do oczu Khol Kajal nr 3, a także błyszczyk z Miss Sporty Ultra Shine Gloss 006 champagne!
Już zaczęłam testować błyszczyka, jednak z recenzją jeszcze troszkę poczekam. 

Dodatkowo w ramach dalszej współpracy z Get in touch otrzymałyśmy od Pani Joli i firmy Epionce miniaturę produktu - łagodnej pianki oczyszczającej (15 ml). Produkty tej firmy dostępne są na podanej przeze mnie stronie  

Wkrótce pojawią się pierwsze recenzje. Zapraszamy serdecznie.

Dziękuję sklepowi ezebra i Get in touch za udostępnienie nam kosmetyków w ramach testów:) 

 

niedziela, 24 lutego 2013

TAG 7 prawd o mnie






Hej, jak Wam mija weekend bo nam jakoś tak leniwie.
Dzisiaj odpowiemy na Tag- The Versatile Blogger, do którego zaprosiła nas




Szczegółowe zasady zabawy/wyróżnienia są następujące: każdy nominowany blogger powinien:


  • podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu,
  • pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu,
  • ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
  • nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
  • poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów. 
  1. Uwielbiam piec wszelkiego rodzaju ciasta i ciasteczka, jest to taka moja forma odprężenia ;)
  2. Ostatnio zapisałam się na język szwedzki....
  3. Wracając do odprężenia to relaksuję się przy muzyce, ale nie takiej typu szelest strumyka czy śpiew ptaków. Na mnie relaksująco działa metal :D
  4. Uwielbiam wszystko co jest związane z zagadkami detektywistycznymi: książki, seriale.
  5. Jestem zdeklarowanym mięsożercom ;)
  6. Lubię szybką jazdę samochodem
  7. Od zawsze moim marzeniem było i jest żeby chociaż raz przejechać się tym oto samochodem
 źródło: http://www.mustang.com/1st-gen-mustangs/1965-ford-mustang/



1965 Mustang Fastback With Cammer Engine


 Do zabawy zapraszam wszystkie chętne osoby :)

piątek, 22 lutego 2013

Acne Killer

Hej, 

Na szczęście już piątek. Nie wiem jak Wy ale ja po feriach czuję się strasznie rozleniwiona. Bez zbędnych informacji wracam do meritum. Dzisiaj opowiem Wam o przebiegu współpracy z LuxStyle. Dzięki uprzejmości Pana Daniela otrzymałam do testów 5 saszetek maseczki Acne Killer.
Konsystencja jest dość żelowa i czarna. Zapach jest dość przyjemny, mi kojarzy się z zapachowymi mazakami - u mnie był to kolor o dziwo czarny :) Jest subtelny, nie drażni w nosek, ani przede wszystkim nie jest tak ostry żeby łzawiły nam oczy. Kolor ułatwia aplikację, ponieważ nakładam tyle aby rzeczywiście skóra była czarna (wiemy ile produktu musimy nałożyć na twarz). 

Przechodzę do najważniejszego dla mnie momentu APLIKACJA 

Przy pierwszym użyciu maseczki nałożyłam ją na całą twarz, oczywiście omijając okolice oczu. Nałożyłam więc, na policzki, trochę produktu dostało mi się na brwi oraz niestety na okolice pod nosem, czyli jak to żartobliwie nazywam na wąs. Zdejmowanie? Masakra, na policzkach mam malutkie włoski, pod nosem oczywiście też - nigdy nie miałam typowego wąsika więc byłam w szoku. 
Maseczka jest typem pell off - więc same możecie sobie wyobrazić jak łzawiły mi oczy. 
Drugim razem nałożyłam ją już tylko na brodę nos i czoło. Usuwanie jej było bez bolesne i przyjemne! Jakieś malutkie resztki zmyłam wodą. Więc przy każdej aplikacji już o tym pamiętałam. 


ZAPEWNIENIE Producenta
Acne Killer dosłownie wysysa trądzik, zaskórniki oraz nadmiar łoju i bakterie które powodują stany zapalne skóry. Acne Killer nie działa powierzchownie – przeciwnie, eliminuje on trądzik w tych warstwach skóry, w których on powstaje. Natychmiastowa poprawa dzięki usuwaniu zaczerwienień i podrażnień Acne Killer usuwa brzydkie zaczerwienienia i blizny powodowane przez trądzik dzięki czemu twój wygląd polepsza się od razu! Eliminuje martwy naskórek dla odświeżenia wyglądu Acne Killer eliminuje również martwy naskórek z twojej twarzy. Po jego zastosowaniu twoja skóra staje się tak świeża jak nigdy dotąd. Działanie zapobiegawcze Zapomnij o powrocie trądziku – Acne Killer działa zapobiegawczo ponieważ zabija bakterie, które są odpowiedzialne za powstawanie trądziku. Acne Killer nie tylko oczyszcza skórę z trądziku ale zapobiega również jego nawrotowi.

DZIAŁANIE Maseczka zastyga przez 30 minut i wierzcie albo nie, jeśli chcecie coś zjeść lepiej zrobić to po nakładaniu lub przed, ponieważ w trakcie nie dacie rady! Przynajmniej ja nie mogłam otworzyć buzi ; p Zastyga dosłownie, lekko ściąga skórę i pod koniec może zacząć odchodzić przy np jedzeniu kanapki tak jak było to w moim przypadku. Po zdjęciu maseczki skóra jest nieco zaróżowiona ale to u mnie normalne po pell off'ach. Od razu można zauważyć coś między lekkim wysuszeniem a zmatowieniem cery (nie mówię o negatywnym wysuszaniu, gdzie skóra schodzi płatami). Maseczkę nakładam zawsze na wieczór więc rano po przebudzeniu skóra nie wytwarza tyle sebum co wcześniej. Też jakoś nie mogę specjalnie przyczepić się do pojawiania niespodzianek, bo nie mam strasznych problemów ze skórą. Nigdy nie miałam trądziku, więc nie wiem jak produkt sprawdza się w takim przypadku. Cera wygląda na ładną i odświeżoną. Podkreślę, że po stosowaniu maseczki nie używam już toniku czy kremów na noc.

Musimy koniecznie pamiętać żeby nie zabierać się za ściąganie maseczki mokrymi rękoma bo maska zostanie nam na palcach, dosłownie się rozpuści. 

Jak dla mnie jedno opakowanie (10 ml) starcza na 2 razy, wiem że jednej saszetki nie byłabym w stanie wykończyć przy pierwszej aplikacji. W tej chwili zostało mi ostatnie opakowanie na 5, więc uważam że spokojnie moja opinia jest prawdziwa. Jedynym minusem jest brak 'instrukcji obsługi' po polsku. 

W tej chwili zestaw 5 saszetek można zakupić na stronie LuxStyle za 40 zł

Dziękuję serdecznie firmie LuxStyle i panu Danielowi za zaufanie. Moja recenzja jest rzetelna, mimo tego że dostałam produkty do testów.

czwartek, 21 lutego 2013

Język polski jest ą-ę

Hej, dzisiejszy post bedzie calkiem inny niz dotychczas. 21 lutego jest Międzynarodowym dniem języka Ojczystego. Wlasnie dzis ruszyla kampania "Język polski jest ą-ę".
W dobie komputeryzacji oraz pisania krotkich wiadomosci tekstowych pisanie tak zwanych 'ogonkow' jest zmora wiekszosci z nas. A przeciez to dzieki tym 'ogonkom' nasze wypowiedzi maja taki chrakter, a nie inny. Dlatego w ramach kampanii 21 lutego z prasy, portali internetowych, stacji telewizyjnych i radiowych znikna polskie znaki. Sama inicjatywa bardzo mi sie spodobala dlatego post wyglada tak jak wyglada:)
Coraz czesciej spotykam sie z tym ze polskie wyrazy sa zastepowane zagranicznymi odpowiednikami. Szanujmy nasz jezyk ojczysty, starajmy sie pisac i mowic poprawnie. W niektorych krajach jak np. na Ukrainie, zmiany w jezyku byly tak posuniete, ze wladze postanowily powrocic do ojczystego nazewnictwa. Co prawda czesc z nich jest archaiczna i ludzie na poczatku smiali sie z tego pomyslu. Natomiast teraz sa stosowane na porzadku dziennym.
A tutaj mozecie posluchac polskich piosenek w niecodziennym wykonaniu.
Mam do Was pytanie czy uzywacie w mejlach czy SMS-ach polskich znakow?