Hej,
W tym roku jednym z moich
postanowień jest przeczytanie przynajmniej 52 książek. Pytanie czemu 52? 52
tygodnie w roku – na facebook’u nawet powstało takie wydarzenie, dlatego też
czuje dreszczyk motywacji. Nie stawiam na jakieś konkretne gatunki, czy
autorów. Postanowiłam pobawić się, poszukać nowości, sięgnąć po najbardziej
smakowite kąski literatury i zobaczyć co świat książki ma mi do zaoferowania.
Mam nadzieję, że wytrwam w tym postanowieniu – jak na razie nie przeczytałam
ani strony. Rozkoszuje się błogim lenistwem i gapie się w ściany.
Tymczasem chcę Wam przedstawić
książkę, która wzbudziła we mnie pewien niepokój Ted Dekker – Mroczna kolekcja.
Książkę nabyłam w antykwariacie za małe pieniądze. Przykuła mnie przede
wszystkim okładka i kilka słów od autora:

Agent
specjalny Brad Raines stoi przed najtrudniejszą sprawą w swojej karierze. W
Denver grasuje seryjny morderca, który zabił już cztery piękne, młode kobiety,
zostawiając na każdym miejscu zbrodni... ślubny welon. A to jeszcze nie koniec
– psychopatyczny morderca oznajmia, że wszystkich ofiar będzie siedem. Czy z
pomocą swojej przyjaciółki, psycholog sądowej Nikki Holden i Paradise,
pacjentki zakładu psychiatrycznego, która ma specjalne zdolności, Raines
znajdzie mordercę, nim będzie za późno?
Wciąż jest krok za mordercą, który ma nad nim
wielką przewagę – to jest jego gra i on ustala w niej reguły. Kiedy
jednak kolejną ofiarą psychopaty staje się ktoś bardzo bliski Rainesowi,
ten zaczyna się zastanawiać, czy kiedykolwiek będzie w stanie zatrzymać serię
tych bezsensownych i bestialskich morderstw.
Lektura pochłania czytelnika może nie od
razu – mnie strasznie nudzą wstępy i zapoznanie się z sytuacją, wgryzienie się
w klimat – jednak w czasie skoków akcji jak najbardziej nie mogłam przestać jej
czytać. Książka opowiada o seryjnym mordercy, psychopacie, który charakteryzuje
swoje ofiary na Panny Młode. Każdy jego ruch jest starannie zaplanowany, każde
działanie jest wyprzedzone wcześniejszym ‘a co będzie, jeśli się nie uda?’.
Morderca nie dopuszcza do myśli, że coś może się nie udać. On po prostu
planuje, zabija i dąży do celu.
Książka porusza wiele motywów. Przede
wszystkim choroby jako stanu niewinności, a zarazem pewnego wytłumaczenia
czynów. Pacjenci zakładu psychiatrycznego traktowani są z pewnym namaszczeniem.
Jakby osoba chora mogła przewidzieć jak zachowa się morderca, zna schemat
działania bestii. Można tam spotkać wiele wątków religijnych – poczucie misji i
powołania – o takich rzeczach (jakkolwiek to zabrzmi lubię) czytać najbardziej
– tezy, podważania, symbolika. Jak również motyw nienawiści, pożądania i
zemsty, a na końcu miłości. Tak jak w normalnym życiu, tam również bohaterowie
borykają się z duchami przeszłości, mają wiele niedokończonych spraw, które
przeszkadzają im w codziennej egzystencji.
Mimo tej strasznej scenerii książka
pozwala czytelnikowi niejako wczuć się w postać agenta Brad’a Raines’a, który
czuje momentami bezsilność. Nie raz zastanawiałam się jak złapać mordercę i co
zrobić, żeby trafił tam gdzie jego miejsce.
Niestety ja wybrałam sobie niezbyt fajne
miejsce do czytania tak ‘złożonej’ książki – moją pracę. Gdzie nocami jestem
zupełnie sama, bez ochrony i nie powiem czasem jest dosyć przerażająco. Nie należę
do super odważnych osób ale też nie można mnie łatwo przestraszyć. Później
postanowiłam czytać lekturę w bardziej bezpiecznym miejscu jak dom, czy
standartowo – autobus. Jednak z przykrością stwierdzam, że pierwotne miejsce
było idealne.
Dajcie znać, czy Was w ostatnim czasie
poruszyła jakaś lektura? Czy postawiła Wam włosy na karku, a może wręcz
przeciwnie – może dobrze się bawiłyście podczas czytania? Co możecie mi polecić
na 2015 rok? Weźmiecie udział w tej zabawie?
Pozdrawiam i do zobaczenia! :)