sobota, 10 marca 2018

Mój pierwszy zestaw od Semilac

Hej dziewczyny! 

Dzisiaj przychodzę do Was z postem typowo paznokciowym. Jak mogłyście zauważyć kilka wpisów poniżej my również skusiłyśmy się na zakup zestawu do hybryd :)

Szczerze mówiąc nigdy nie byłyśmy przekonane do zakupu lampy i wszystkich akcesoriów do paznokci, ponieważ mamy bardzo dużo lakierów. Drugim czynnikiem przeciw było to, że często zmieniamy kolorki, a głównym założeniem hybryd jest długotrwała jakość. Z czasem jednak uznałyśmy, że może warto raz na jakiś czas  skusić się na tę metodę zdobienia paznokci ale czy warto wydawać tyle pieniędzy na manicure w salonie? 

Zakup okazał się spontaniczny w czarny piątek. Ola niechcący zaproponowała że można by popatrzeć na lampy, a ja od razu kliknęłam 'kupuję' :) Nie było przy tym już wahania ani myśli typu czy to się nam nie znudzi.

Zdecydowałyśmy się wówczas na "Zestaw Semilac Effective LED 9W"; dodatkowo dobrałam lakier o numerku 015Plum - pięknej ciemnej śliwki. 



Czemu akurat ten zestaw?  

Zawiera w sobie wszystko czego potrzebujemy do wykonania naszego manicure hybrydowego oraz wszystko aby go później zdjąć. 


Co do samego zestawu

Jak na pierwszą lampę według mnie 9 W wystarczyło w zupełności - jak się znudzi to przynajmniej nie będzie zajmowała dużo miejsca. Lampa jest malutka i wygodna, posiada odpinany kabel do kontaktu. Jedynym minusem tego małego urządzenia jest to, że za 1 razem można umieścić pod nią 3 palce.
Jednak na dzień dzisiejszy już powoli zastanawiamy się nad zakupem lampy, która utwardza lakier na całej ręce, a nie tylko na kilku palcach.  

Kolorki dołączone do lampy są według mnie urocze. Na swoich paznokciach nosiłam już Sleeping beauty 130, który idealnie nadaje się do pracy biurowej. Ola natomiast jak na razie nosiła kolor 079 Dark Green Pearl - piękny ciemny odcień zieleni. Idealnie zgrał się z świątecznym nastrojem i choinką oświetloną światełkami. 
Co do reszty - nie miałyśmy jeszcze okazji po nie sięgnąć, ponieważ robimy sobie troszkę przerwy między używaniem lakierów hybrydowych.
Natomiast ja mój pierwszy manicure miałam wykonany kolorem 015 Plum, który jest złudnie podobny do lakieru GR z serii WOW! nr 63. Piękny głęboki fiolet zadający szykowny wygląd dłoniom. Jestem nim oczarowana w szczególności, że u rąk mogę nosić hybrydy a u nóg pomalować normalnym lakierem, który ma praktycznie identyczny odcień. Wielki +

Bardzo jestem zainteresowana odcieniem 032 Biscuit, który wydaje się typowym 'frenchowym' kolorkiem. Myślę, że również na spokojnie można by wymyślić z nim coś ciekawego żeby nie wyglądał zbyt grzecznie. 

Moje mani
 
Tymczasem chciałabym się z Wami podzielić moim najnowszym mani. 

Tym razem zdecydowałam się na 130 Sleeping Beauty oraz lakier Rosalind 45. 
Połączenie ślicznego łososiowego kolorku z odcieniami szarości pięknie komponowały się przez te klika zimowych dni - to one zainspirowały mnie do doboru takiej gamy kolorystycznej. Jednak mimo odwilży moje paznokcie wciąż zdobywają wiele ochów i achów w pracy. 

Sleeping beauty to typowy biurowiec, nikt się do niego nie przyczepi. Wygląda schludnie i nie przyciąga negatywnych komentarzy. Dziewczyny jeśli nie możecie sobie pozwolić na szaleństwo to on jest czymś pomiędzy. Nadaje przepiękny efekt a jednocześnie jest na tyle neutralny, że przejdzie wszelkie weryfikacje przez Waszych szefów. Jeśli o mnie chodzi wpada on właśnie w zimne odcienie brzoskwiń/ łososiowych odcieni które nie są zwyczajne. 
Jestem nim oczarowana!

Żeby nie było nudno postanowiłam go zestawić z 'nudnym' szarym odcieniem. Jenak Rosalind pokazał, że szary nie musi być zwykły. Odcień 45 jest jakby połączeniem błękitu i szarości co wywołuje u mnie efekt 'aww <3'. Czego chcieć więcej od niego? 


Dajcie znać jak podoba się Wam moje zestawienie na paznokciach.
Co sądzicie o hybrydach? Macie swój zestaw w domu? Czy jednak preferujecie wizyty w salonach ?

niedziela, 25 lutego 2018

Zakupy z aliexpress

Hej!

Dziś chciałybyśmy pokazać Wam część naszych  zakupów zrobionych na Aliexpress. Dość długo z Agatą zastanawiałyśmy się nad tym czy w ogóle składać tam jakiekolwiek zamówienie.  Pod wpływem koleżanek z pracy skusiłam się jednak na kilka rzeczy ^^.

Zaczęłyśmy od etui na telefony. Można je tam znaleźć w tylu różnych kolorach, kształtach a do tego w śmiesznych cenach, że aż zal było nie zamówić.
A oto kilka z tych, które zamówiłyśmy:


Kolejnymi rzeczami, na które się skusiłyśmy to akcesoria do włosów. Zdecydowałyśmy się na opaski z kocimi uszami oraz kilka par spinek. Muszę przyznać, że wszystko jest świetnie wykonane, jak na razie nic nie pociemniało jak to często się zdarza z sztuczną biżuterią. A tu jeszcze kilka naszyjników. Jak na cenę, za którą je zamówiłam to jakość jest świetna.




Zdecydowałam się na zestaw pędzli do makijażu, z których jestem bardzo zadowolona.


Coś nad czym bardzo długo się zastanawiałam czyli kosmetyki. Nie jestem do końca przekonana co do nich. Chodzi mi głównie o składy tych cieni, zobaczymy...  Do tego dobrałyśmy sobie kilka szminek. Choć na zdjęciach kolory wyglądały inaczej to muszę przyznać, że jestem z nich całkiem zadowolona.


Jakiś czas temu razem z Agatą zdecydowałyśmy się na mini lampę do robienia hybryd. Koleżanka z pracy, która jest zakupoholikiem aliexpress powiedziała, że jedną z rzeczy które warto przetestować to właśnie lakiery hybrydowe. Poczytałam trochę opinii na  blogach no i skusiłam się na kilka. Jeden już nawet testowałam i muszę przyznać że jestem pod wrażeniem.
Skusiłam się na kilka różnych marek:Rosalind, Elite 99,Sarness, CNHID.


Lakiery z Sarness są termiczne i  jestem nimi rozczarowana. Myślałam, że będą zapewniały pełne krycie- tak jak na zdjęciach. Przy malowaniu okazało się, że są półprzezroczyste nawet po nałożeniu trzech warstw. Jednak faktycznie widać efekt zmiany koloru pod wpływem ciepła. Gdybym miała komuś polecić lakiery termiczne to na pewno te bym odradzała.
Rosalind tu muszę przyznać, że zakup był trafiony w 10-kę. Jedna warstwa daje pełne krycie co prawda miałam wrażenie, że lakier jest dosyć gęsty, to przy malowaniu nie sprawiało to większych kłopotów. Mogę go Wam polecić.

Znalazłam też odpowiednik travalo.Szukałam czegoś takiego przed wyjazdem na urlop. Niestety przypomniałam sobie o tym na ostatnią chwilę więc w tamtym momencie zakupy przez internet nie wchodziły w grę. Widziałam taki atomizer w Sephorze, ale ponad 50 zł to trochę za dużo jak na taki gadżet więc sobie odpuściłam. Podczas przeszukiwania aliexpress natknęłam się na jakieś aukcji właśnie na taki atomizer jego cena to całe 4,25 zł. Sprawdza się świetnie, nie przecieka, jest metalowy więc nie muszę się obawiać że go zgniotę czy potłukę. Napełnia się go jak oryginalne travalo. Z tego zakupu również jestem zadowolona. Zamówiłam jeszcze kilka takich atomizerów dla siebie oraz najbliższych :)

Z zamówień które jeszcze zrobiłam przyszły: przybory do pielęgnacji paznokci oraz okolic, naklejki na paznokcie, portfel. Muszę przyznać, że jestem zadowolona z tych produktów.



Czas oczekiwania na wszystkie rzeczy, które zamówiłam to maksymalnie 2 m-ce. Część z nich przyszła szybciej. Jedna rzecz nie dotarła do mnie w ogóle, na szczęście nie było to coś niezbędnego ani drogiego więc nie będę rozpaczać.
Na swoje nieszczęście zrobiłam kolejne zamówienie. Jeśli będziecie miały ochotę zobaczyć co tym razem do mnie dotrze dajcie znać. Bardzo intensywnie zastanawiam się również nad zamówieniem koreańskich maseczek na alie. Dajcie znać czy robiłyście zakupy na tej stronce. Czy byłyście zadowolone. No i co polecacie :D

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Denko- listopad, grudzień

Hej!

Święta, święta i po świętach. Dziś post lekki, co by się przyjemnie czytało czyli co udało nam się zużyć tym razem w ciągu dwóch miesięcy.
Może zacznę od kilku produktów, które pojawiają się notorycznie.

Batiste suchy szampon- kosmetyk, który powinien znaleźć się w każdej kosmetyczce. Przydatny w nagłych sytuacjach ^^.

Ziaja ogórkowy tonik mój ulubiony, chociaż ostatnio przerzuciłam się na ten antyoksydacyjny również tej samej marki.

Isana zmywacz do paznokci. Kolejne opakowanie, jak dla mnie to jeden z lepszych zmywaczy.

Bourjois Healthy Mix, choć nie należy do tych super kryjących to mimo tego jest to jeden z moich ulubionych podkładów. Idealny do stosowania w okresie wiosenno-letnim.


Szampon Nivea Color Care& Protect chroni kolor farbowanych włosów. Mam wrażenie, że po tym szamponie moje włosy faktycznie dłużej utrzymywały kolor. Pewnie jeszcze do niego wrócę.

Isana edycja limitowana o zapachu czerwonego jabłka i karmelu. Całkiem nieźle się sprawdzał. Dobrze mył, nie wysuszał mojej skóry. Jedynym minusem był jego zapach. W opakowaniu pachniał całkiem przyjemnie. Jednak podczas kąpieli aromat stawał się zbyt mdlący.

 

Antyperspirant Fa o zapachu orchidei i fiołka. Przyjemny zapach, produkt robił to co miał robić. Byłam z niego zadowolona.

Lady Speed Stick sztyft, lubię od czasu do czasu użyć antyperspirantu w takiej formie. Dobrze chroni przed nieświeżym zapachem, nie pozostawia śladów na ubraniach.

Dove antyperspirant w sztyfcie również dobrze chronił. Jednak jego zapach nie koniecznie należał do moich ulubionych.

Ziaja antyoksydacja  oczyszczający żel micelarny z peelingiem do twarzy. Produkt, którego zadaniem jest usunąć martwy naskórek - w moim przypadku z twarzy. Doskonale oczyszczał moją skórę, jednak wolę nawet do twarzy lepsze zdzieraki.


Bielenda kojący płyn micelarny łagodził podrażnienia. Usuwał makijaż w dosyć dobrym stopniu, jednak myślę że ten Biedronkowy micel jest lepszy. Może kiedyś jeszcze do niego wrócę.

Astor skin match protect podkłady głównie kupuję w drogeriach internetowych bo po prostu jest taniej. Taniej nawet niż na promocji w Rossmannie, dzięki temu często kupuję jakiś dodatkowy po to żeby przetestować coś nowego. Tak było w przypadku tego podkładu. Dobrze się rozprowadzał, nie zapychał. Jednak nadaje się tak jak Bourjois Healthy Mix jedynie na ciepłe dni. Nie nadaje się dla osób z problemami skórnymi.

Luksja Blueberry muffin płyn do kąpieli. Cudowny zapach, kremowa, gęsta piana. Chętnie do niego wrócę

Korektor pod oczy Freedom - kupiłam go na targach kosmetycznych i chyba był to mój największy błąd. Korektor miał tępą konsystencję, jak na produkt pod oczy spodziewamy się czegoś więcej. Szczerze nie polecam.

L'oreal Skin Perfection, o którym pisałyśmy TU. Myślę, że jeszcze do niego kiedyś wrócę.

Isana pianka do układania włosów. Miała nadawać objętości z czym się nie zgadzam. Nie sklejała włosów, ładnie pachniała, nie obciążała ich. Dodatkowy plus za niską cenę. Jest to kosmetyk, który ma swoje plusy i minusy jednak myślę, że prędzej czy później do niego wrócę.

Rimmel stay matte kupiłam go na jakieś promocji. Przede wszystkim minusem tego produktu było tandetne opakowanie. Dosyć szybko popękało, a napisy się starły. Na początku byłam dosyć zadowolona z jego działania. Niestety pod koniec używania zaczęłam zauważać, że zostawia na mojej skórze palmy tzn. miałam wrażenie że ciemnieje na mojej twarzy. Raczej do niego nie wrócę.


Evoka balsam do ciała o zapachu jaśminu. Konsystencja lekka, szybko się wchłania niestety poziom nawilżenia jak dla mnie nie jest zadowalający. Nie wrócę do niego ponownie.

Kredka do oczu Kiko nr 15 w odcieniu szarości - świetny zamiennik dla czarnego koloru. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, dlatego też kupiłam kolejną.

Cztery pory roku krem do rąk i paznokci o zapachu wiśni japońskiej. Krem znajduje się w małej podręcznej tubce. Produkt szybko się wchłania, dobrze nawilża i ślicznie pachnie. Czyli wszystko czego mogłabym sobie życzyć.

 Udało nam się zużyć kilka maseczek w tym dwie w płacie (te należą do naszych ulubionych).

Na koniec dwa woski Storm Front Kringle, o którym recenzje napisałam TU oraz Snow in love Yankee Candle. Ten zapach również doczekał się recenzji- TU. Jeśli miałabym wybierać, który z nich ponownie kupię to na pewno ten z Kringle.

niedziela, 24 grudnia 2017

Wesołych Świąt

Kochani, 

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia przesyłamy Wam serdecznie życzenia. Niech ten czas będzie dla Was odpoczynkiem od codziennego zgiełku, odpocznijcie od trosk i zmartwień. 
Aby Święta były dla Was chwilą dla rodziny i bliskich osób pełnych radości i spokoju. 
Życzą Ola i Agata
 
 

niedziela, 17 grudnia 2017

Jak skutecznie wprawić się z świąteczny nastrój ?

Hej,

Już połowa grudnia za nami. Miasta udekorowane są pięknymi światełkami a w centrach już dawno puszczane są świąteczne piosenki.
Czujecie świąteczny klimat? My tak średnio ze względu na plusową temperaturę i brak śniegu. Jedyne co ratuje całą sytuację to kalendarz adwentowy i nasze kochane zimowe woski <3

Dzisiaj przychodzimy do Was z propozycją nastrojenia się w świąteczny klimat poprzez naszą kolekcję wosków.

Jak możecie zauważyć troszeczkę zapachów o tematyce zimowej udało nam się m.in. zakupić na goodies.pl 

Wracając do konkretów na naszej świąteczno-wieczornej liście znalazly się nie tylko zapachy zimy lecz także takie, które wprawiają Cie w dobry nastrój podczas zimnych i wietrznych popołudni.

Pierwsze propozycje to coś od Kringle Candle:

- Hot Chocolate 
- Kringle 
Jak wiele z Was wie Kringle produkują bardziej skoncentrowane i bardziej wyraziste zapachy więc mniejsza ilość wosku starcza nam na dłużej.


Wśród Yankee Candle postawiłyśmy na:

-Christmas Eve
-Cranberry Pear
-All is bright
-The perfect Tree
-Autmun Glow
-Cherries on snow
-Vanilla bourbon
-Ebony & Oak
-Christmas Magic
-Cosy by the fire
-Gingerbread Maple
-Mandarin Cranberry

Myślę, że używanie aromaterapii to jeden z najlepszych sposobów na relaks i ukojenie zmysłów. Dzięki temu można również doskonale nastroić się na zbliżający czas. 

Postaramy się aby w niedługim czasie pojawiło się kilka recenzji z tymi oto woskami. 

A jaki jest Wasz ulubiony zimowy zapach ? 

niedziela, 10 grudnia 2017

Adwentowy kalendarz cz. 2

Hej!

Moi mili dzisiaj mamy drugą niedzielę adwentu :) Szczerze mówiąc już nie mogę się doczekać świąt ze względu na jedzenie, dużo wolnego i prezenty ;) Widać co kto lubi :)

W tym tygodniu również obchodziliśmy Mikołajki i z Olą sprawiłyśmy sobie dodatkowy prezent, o którym już niedługo będziecie mogły przeczytać. Był to zakup pod wpływem impulsu, jednak strasznie długo o tym rozmawiałyśmy.

Mam jedno poważne uzażalenie - jako odwieczne dziecko w poniedziałek chciałam dokupić jeszcze kalendarz słodyczkowy ze względu na mikołajki. Ku mojemu zdziwieniu ani w Lidlu, ani w Biedronce, Tesco czy Piotrze i Pawle nie było ani jednej sztuki! Szczerze bardzo wątpię aby sklepy wysprzedały cały asortyment, a jeśli nie to gdzie się podziewają te kalendarze? Zobaczymy w przyszłym roku ^^

W tym tygodniu również mogłyście śledzić na FB nasze kalendarzowe odkrycia. Niestety w pewnym momencie nie udało się nam wrzucać postów bo kończyłyśmy o kosmicznie późnych godzinach. Dlatego nadrobiłyśmy to wczoraj i pokazałyśmy zaległe dni.



W tym tygodniu w kalendarzu znalazłyśmy: krem na noc, maseczkę do włosów, żel pod prysznic, krem do rąk, krem BB, maseczkę do twarzy oraz peeling.

Co raz bardziej podoba mi się ta zabawa, ponieważ można z tego uzyskać całkiem fajny zestaw miniaturek na wyjazd *.*

 Dajcie znać, który tydzień wydawał Wam się fajniejszy pod względem naszych odkrywek.


niedziela, 3 grudnia 2017

Adwentowe nowości

Hej !

Moi drodzy pierwszy tydzień grudnia już za nami!

Tak jak Wam obiecałam w poprzednim poście codziennie aktualizujemy na fanpageu nasze zdobycze z kalendarza adwentowego Balea. Wpadłyśmy z Olą także na pomysł aby co tydzień zrobić specjalnie dla Was podsumowanie tych produktów na blogu. Także od dzisiaj zaczynamy :)

Pamiętam, że jak byłam mała praktycznie co roku dostawałyśmy od rodziców słodyczowe kalendarze adwentowe. Każdego dnia nie mogłyśmy się doczekać aby otworzyć kolejne okienko - tak jest i dzisiaj. Czekamy cały dzień aż obie wrócimy z pracy i będziemy mogły otworzyć okienko.

Dotychczas w kalendarzu otworzyłyśmy 3 okienka, a  w nich znalazłyśmy miniaturki: żelu po prysznic, żel do demakijażu i mycia twarzy 2 w 1 oraz krem do twarzy.


Jak na razie jesteśmy zadowolone z naszych nowych nabytków. Wszystkie produkty mają śliczne lekko zimowe zapachy i na pewno wkrótce zaczniemy ich używać.

Proszę dajcie znać jakie kalendarze Wy posiadacie, chętnie będziemy razem z Wami śledziły codzienne otwieranie okienek ;D

czwartek, 30 listopada 2017

Xmass is coming!

Hey dziewczyny!

Dzisiaj zgodnie z kalendarzem mamy 30 listopada czyli Andrzejki. Co za tym idzie od jutra zaczynamy wielkie odliczanie do świąt ;3
 
Każdego dnia postaramy się pokazać Wam na naszym fanpagu co znalazłyśmy w kalendarzu adwentowym z Balea :) Szczerze mówiąc z Olą już nie możemy się doczekać otwierania okienek i testu kosmetyków.


Serdecznie zapraszamy Was do śledzenia na bieżąco naszych postów :)

niedziela, 19 listopada 2017

Ogromne denko

Cześć!

Dziś przyszedł czas na denko. Dosyć pokaźne bo z kilku miesięcy.

 
- Szampon Batiste kolejne opakowania kultowego już produktu do włosów. Tym razem obok klasycznej wersji znalazła się również mini idealna do torebki czy na wyjazd. Świetnie sprawdza się w sytuacjach "kryzysowych".

 - Granier Fructis, Pantene pro-v oba szampony przeznaczone są do włosów farbowanych. Ich zadaniem była ochrona i wzmocnienie. Z obu byłam zadowolona i w przyszłości do nich powrócę.

- Oillan hipoalergiczny płyn do higieny intymnej. No cóż zawsze mam problem co mam napisać o takim kosmetyku. Nie podrażnia, nie wysusza czyli robi to co powinien. Jak dla mnie jest ok. Wrócę do niego.


-Ziaja antyoksydacja tonik z kwasem hialuronowym
-Ziaja antyoksydacja ekspresowe serum do twarzy i szyi wygładzająco-ujędrniające
-Ziaja antyoksydacja krem na dzień
Wszystkie 3 produkty pochodzą z jednej linii, której głównym zadaniem jest przywrócenie skórze blasku i wigoru. Kosmetyki dobrze nawilżały jednak nie zauważyłam diametralnej poprawy.
 
-Ziaja tonik ogórkowy kolejne opakowanie i na pewno nie ostatnie

-Tołpa żel do demakijażu oczu; znalazłam go w boxsie Liferia. Sama pewnie nie sięgnęłabym po ten kosmetyk, a tak dzięki idei pudełek miałam okazję go wypróbować. Całkiem nieźle radził sobie z makijażem oczu. Nie uczulał oraz nie podrażniał. Jak dla mnie jest ok. Czy do niego wrócę? Nie, nie widzę sensu kupowania kosmetyku tylko i wyłącznie do demakijażu oczu. Wystarczą mi płyny micelarne.

- Bebeauty nawilżający płyn micelarny kolejny częsty gość mojej kosmetyczki. Nie będę się rozpisywać, wrócę do niego ponownie.

- Soraya płyn micelarny, całkiem przyjemny produkt, który kupiłam przez przypadek. Dobrze zmywał makijaż, choć nie jestem do końca pewna czy poradziłby sobie z mocnym makijażem tak jak zapewnia nas producent. Spełnił moje oczekiwania jednak nie wiem czy ponownie po niego sięgnę.

-Loreal Skin Perfection kolejne opakowanie, które udało się nam zużyć. Fajny lekki krem, który szybko się wchłania. Jeśli macie ochotę poczytać o nim więcej to zapraszam Was TU.

- Barwa krem do rąk o zapachu bawełny. Kolejny kosmetyk, który udało się nam zrecenzować TU.

-Soraya Body diet24 niestety po produkty tego typu sięgam dość nieregularnie. Więc nie mogę jednoznacznie ocenić jego działania, jednak uważam że zawsze warto posiadać balsamy tego typu.

 -Farmona Tutti Frutti liczi & rambutan. Dosyć mocny zdzierak o cudownym owocowym zapachu. Wygładza, nie podrażnia no i nie wysusza. Jak dla mnie ok. Następnym razem skuszę się na inną wersję zapachową.
-Joanna Naturia o zapachu żurawiny. Bardzo lubię te peelingi. Wygładzaj moje ciałko pięknie pachną. Tylko dlaczego nie mają większych opakowań? Za jakiś czas znowu po niego sięgnę :P


- Isana Hello Spring o cudownym brzoskwiniowym zapachu. Żele Isany dobrze myją , nie wysuszają a do tego pięknie pachną i są naprawdę tanie. Szkoda, że akurat ta wersja zapachowa była limitowaną edycją bo chętnie bym do niej wróciła :)

-Yves Rocher o zapachu lawendy i jeżyny. Zapach ładny choć specyficzny, myślę że nie każdemu przypadnie do gustu. Mam wrażenie, że wysuszał moją skórę. Stosowałam jednocześnie mydło z tej samej linii zapachowej i w tym przypadku mam pewność, że wysuszało mnie. Mam jeszcze balsam zobaczymy jak on się sprawdzi.



-Fa aż trzy róże zapachy. Moim ulubionym był ten z serii owocowej, w moim przypadku była to brzoskwinia. Wszystkie chroniły, nie podrażniały skóry pach. Nie zostawiały śladów na ubraniach. Jak dla mnie są ok.

-Adidas get ready. Mój ulubieniec. Miałam już kiedyś tą wersję i byłam z niej bardzo zadowolona. Piękny zapach nie podrażnia, nie zostawia białych plam na ciuchach.

-Na koniec Dove antyperspirant w kremie. Pierwszy raz miałam styczność z taką formą. Nie był to wykręcany sztyft, a po prostu krem, który wsmarowywało się w pachy. Zapach utrzymywał się długo, nie podrażniał mnie, ale nie wrócę do niego. Wolę zwykłe dezodoranty oraz sztyfty :D


- Calvin Klein IN2U Piękny zapach, choć muszę przyznać że 100 ml to jednak dla mnie trochę za dużo. Zużyła go Agata ja nie dałabym rady.

- Escapade Fruits bardzo przyjemny zapach. Opakowanie wprost idealne do noszenia w torebce. Perfum kupiony został w drogerii za grosze.



- Miss sporty so matte puder matujący. Chętnie kiedyś do niego wrócę.



- Selfie project matujący puder antybakteryjny. Chętnie kiedyś do niego wrócę.


-Bourjois Healthy mix to już kolejne zużyte opakowanie tego podkładu. Miałam wrażenie, że będzie to mój ideał. Niestety ostatnio zauważyłam, że robi psikusy na mojej buzi, utlenia się i zmienia kolor. Chyba musimy od siebie odpocząć.

-MUA bronzer, kupiony totalnie spontanicznie, jednak sprawdzał się nadzwyczaj dobrze.

-Avon biały cień w kredce, używałam go głównie jako bazy pod cienie sypkie. W tej roli sprawdzał się świetnie. Raczej go nie odkupię niestety nie mam dostępu do kosmetyków tej firmy.

-Catrice liquid camouflage 010 - niezastąpiony korektor, chętnie po niego sięgam w gorsze dni.

- L'oreal super liner - Powiedziałabym, że eyeliner idealny, koniecznie muszę go odkupić szczególnie jeśli chodzi o aplikator.



Yankee Candle Kilimanjaro stars - męskie intensywne zapachy jak zawsze podbijają nasze serca. Tak samo i było z tą tartą! Udało nam się zużyć kilka maseczek/próbek. Jak widać przeważają glinki ;)


-Maseczka do twarzy bani Agafii w dość niepozornym jednak bardzo wydajnym opakowaniu. Recenzja pojawiła się na blogu TU.

- Gliss kur maseczka do włosów zniszczonych z olejkiem oraz płynną keratyną. Fajna, lekka maseczka, której głównym celem było zmniejszenie łamliwości włosów. Co prawda ani ja ani Agata nie mamy problemów z łamliwymi włosami to obie bardzo lubiłyśmy ten kosmetyk.Włosy po jej zastosowaniu pięknie lśniły, dobrze się rozczesywały oraz były sprężyste.

-Body club musujące tabletki, kąpiel do dłoni. Zdecydowanie produkt dla osób, które mają czas na chwilkę relaksu. Dłonie po takim zabiegu są mięciutki i odżywione.

Uff,to by było na tyle.


niedziela, 5 listopada 2017

Zakupy w DM

Cześć!

Bardzo długo nas tutaj nie było ale dzięki temu możemy do Was wrócić z mnóstwem nowości.

Zaczniemy od najświeższych zakupów, które zrobiłyśmy podczas naszego urlopu w Austrii. Przede wszystkim  miałyśmy w planach odwiedzić drogerię DM i zrobić zakupy z Balei.


Raczej nie muszę nikomu przedstawiać tej marki ani mówić jak cudnie pachną ich produkty, więc od razu przejdę do pokazania Wam naszych skarbków ;3

Postawiłyśmy na kupno szamponów - jeden do włosów farbowanych o zapachu owocu granatu wraz z odżywką oraz szampon nadający objętość o zapachu marakui.


Obowiązkowo chciałyśmy kupić żele pod prysznic, wybór był ogromny i ciężko było się zdecydować. Jednak w naszym koszyku wylądowały zapachy: trawy cytrynowej, aloesu z serii sensitive oraz żel z serii baleriny. Przy okazji kupiłyśmy piankę do depilacji o zapachu kokosa z arbuzem.
W koszyku znalazło się również kilka kosmetyków do stylizacji włosów - suchy szampon, pianka oraz puder do zwiększenia objętości.


 Dorzuciłyśmy także dezodoranty - Mystic night, Paradaise; mydło w płynie o boskim zapachu pitai i kokosu a także chusteczki do demakijażu.


Oczywiście chciałyśmy kupić kilka mazidełek do ciała - balsam z 'born to be lazy' - mówi samo za siebie :), krem z masłem shea i olejem arganowym, a także miód i pomarańcze. Nie byłybyśmy sobą gdybyśmy nie spróbowały pianki do ciała w sprayu o zapachu róży.
Przy okazji kremów wzięłyśmy kremy do rąk o zapachu maślanki z cytryną i jagód z melonem.


Na ostatni dzień wyjazdu dokupiłyśmy moje największe marzenie - kalendarz adwentowy! Już od dwóch lat strasznie chciałam kupić kalendarz ale zawsze mi coś nie pasowało - albo zbyt mała różnorodność kosmetyków jeśli chodzi o kolorówkę, albo za wysokie ceny 200-300 zł)  i na szczęście w końcu trafiłam na to co chcę :)


Dajcie znać jak podobają się Wam nasze zakupy.

W krótkim czasie postaramy się Wam przygotować mały przewodnik po Wiedniu, co jak zwiedzić i jak się poruszać.

 


niedziela, 2 lipca 2017

Kringle Candle Warm Cotton & Watercolors

Hej!

Po ciężkim tygodniu w końcu przyszedł czas na mały odpoczynek. Ostatnio strasznie ciężko mi jest się zrelaksować, czuję jak czas ucieka przez palce a ja jakbym stała w miejscu. Mam nadzieję, że to przejściowy stan i wszystko się unormuje.

W związku z takim nastrojem w wolnych chwilach odpalam woski, żeby choć trochę umilić sobie wieczory i zapomnieć o troskach. Tym razem skupimy się całościowo na Kringle Candle Watercolors oraz Warm Cotton.
Oba zapachy są ciepłe i domowe ale jednocześnie nadają poczucie odświeżenia. W sam raz na brzydką pogodę lub zły humor.

Zacznijmy od Watercolors czyli akwareli - zapach jest niezwykle intensywny, a jednocześnie wyważony, Słodki a zarazem owocowy i orzeźwiający, długo utrzymuje się w powietrzu i kojarzy mi się z płynem do prania. 
Nie ma nic bardziej mylnego, ponieważ producent zapewnia nas, że w nutach zapachowych można odnaleźć kwiatowe kompozycje połączone z zapachem słodkich owoców oraz drzewem sandałowym i piżma. 
Po zapoznaniu się z tym składem nie dziwię się, że zapach przypadł mi do gustu i stał się jednym 
z ulubionych. 

Drugi wosk po który chętnie sięgam to Warm Cotton, czyli to co uwielbiam z poprzednich wosków - bawełna. Nie wiem dlaczego ale zawsze jeśli w woskach pojawia się bawełna od razu je kupuje. W pomieszczeniu od razu unosi się świeży zapach prania i robi się strasznie przyjemnie. Dzięki temu czuję się o wiele lepiej po męczącym dniu i od razu poprawia mi się humor. 

Według producenta wosk posiada delikatne kwiatowe nuty z zawartością cytrusów i piżma. Jak dla mnie nie ma tam cytrusów ale ważne jest to że w moim pokoju unosi się piękny zapach. 

Dajcie znać jakie są Wasze ulubione nuty zapachowe.
Oba produkty możecie znaleźć na stronie goodies.pl



niedziela, 11 czerwca 2017

Majowe denko

Hej,

Za nami kolejny miesiąc i kolejne produkty, które wylądowały w koszu.



Balea balsam do ciała o zapachu grejpfruta, o którym możecie poczytać więcej TU. Nie był to mój ulubieniec i cieszę się że już się go pozbyłam. Konsystencja rzadka, zapach nijaki ogólnie na nie :P

Żel pod prysznic Bali Bebeauty oraz płyn do kąpieli hibiskus i mleczko owsiane. Biedronkowe produkty, które naprawdę mile mnie zaskoczyły. Zresztą recenzja pojawiła się dwa posty temu. Do obu kosmetyków wrócę, może tylko w innej wersji zapachowej.

Indigo krem do rąk Iindigolicious, o którym pisałam TU. Ogromny plus za pompkę. Zapach cudowny, działanie również niczego sobie. Myślę, że wrócę do niego możliwe że w innej wersji zapachowej.

Avon summer white bright woda toaletowa. Nuty zapachowe to świeża cytryna, konwalia, aksamitka. Idealny zapach na wiosnę oraz lato w niskiej cenie. Muszę przyznać, że na mojej skórze utrzymywał się dosyć długo. Miałam również wersję pomarańczową z której też byłam bardzo zadowolona. Jedyny minus to słaby dostęp.

Fa antyperspirant soft skin feeling o zapachu caring lila scent oraz fresh jasmine scent. Chroniły przed przykrym zapachem, nie pozostawiały plam na ubraniach ani nie podrażniały skóry. Zapachy ładne choć mam wrażenie, że odrobinę pudrowe co mi osobiście trochę przeszkadzało. Raczej do nich nie wrócę.

Kolejne opakowanie suchego szamponu Batiste. Cóż mogę powiedzieć moje ulubione produkty po prostu wymiatają konkurencję:)

Podczas ostatnich zakupów w Douglasie otrzymałam próbkę perfum Si. Całe szczęście bo miałam ochotę kupić je bez wąchania. Po pierwszym użyciu próbki stwierdziłam że jest to niestety nie mój zapach. Wyczuwam w nim nuty róży i to właśnie zaważyło na mojej opinii. Niestety tego zapachu nie znoszę w kosmetykach.

Na koniec dwa wyrzutki niebieski, żelowy cień oraz różowa szminka MUA.

sobota, 3 czerwca 2017

Loreal Detox Mask

Hey dziewczyny!

Dzisiaj skupimy się na kolejnej odsłonie maseczkowego challengu. Muszę się wam przyznać, że sprawia mi przyjemność ta zabawa, bo w końcu zużywamy nasze zapasy.

Tym razem zdecydowałam się przetestować maseczkę Loreal Detox Mask, maska czysta glinka z węglem. Sięgnęłam akurat po tę wersję, ponieważ, głównym zadaniem maski jest detoks i rozświetlenie cery.


Glinka posiada silne właściwości absorpcyjne. Usuwa ze skóry toksyczne substancje, jednocześnie pielęgnując ją dzięki obecności licznych minerałów takich jak: cynk, selen, żelazo, wapń, magnez, fosfor czy miedź. 

W moim przypadku maska nie zrobiła jakiegoś wielkiego wow po pierwszej aplikacji ale zauważyłam lekkie oczyszczenie cery. Co do samego rozświetlenia nie jestem do końca pewna, ponieważ mało śpię i moja cera często wygląda przez kilka pierwszych godzin na zmęczoną. Jednak po zastosowaniu maseczki kilka razy z rzędu można dostrzec poprawę w wyglądzie cery.

Aplikacja jest dziecinnie prosta. Na oczyszczoną skórę nakładamy maseczkę na ok 10 - 15 minut - ja czekałam aż całkowicie wyschnie, a następnie zmywałam ją okrężnymi ruchami.

Po otwarciu opakowania spotykamy się z pięknym orzeźwiającym zapachem - lekko cytrusowy, orzeźwiający. Szczerze mówiąc chciałabym mieć takie perfumy, bo wiem że każdy by ich zazdrościł.

Maskę posiadam w wersji kilku próbek, jednak zastanawiam się już nad zakupem produktu pełnowymiarowego. 

Dajcie znać czy miałyście styczność z tymi maseczkami i jakie były Wasze odczucia. 

środa, 24 maja 2017

Duet idealny do kąpieli

 Hej! 

Dziś napiszę dwie mini recenzje produktów, na które myślę, że warto zwrócić uwagę.


Kremowy płyn i żel do kąpieli hibiskus i mleczko owsiane

Płyn wzbogacony o mleczko owsiane wykazuje działanie nawilżające i kojące, dostarcza cenne kwasy tłuszczowe i aminokwasy, zapewnia skórze odpowiednia pielęgnację. Ekstrakt z hibiskusa działa kojąco. Zawiera składniki balsamu do ciała.

Opakowanie to biała plastikowa butla, w której mieści się aż 1.5 litra płynu, za którą zapłaciłam coś około 5 złotych *szok*. Zapach jest cudownie kwiatowy, który dość długo utrzymuje się na ciele. Konsystencja kremowa, piana lekka  choć zbita utrzymywała się długo. Jednak moje kąpiele trwają dość długo czasem siedzę w wannie nawet godzinę (moja mała chwila relaksu):P W każdym razie przez ten czas piana się utrzymywała, pod koniec oczywiście nie była już tak gęsta jednak jakieś 'chmurki' jeszcze utrzymywały się na wodzie. Płyn nie wysuszał ani nie podrażniał mojej skóry. No i ostatni plus to jego wydajność starcza na wiele kąpieli :)


Kolejny kosmetyk również jest z Biedronkowej półki. Tym razem jest to żel pod prysznic z peelingującymi drobinkami o zapachu awokado.


Poczuj niezwykłą przyjemność domowego SPA i korzystaj z dobrodziejstw wyjątkowych składników zawartych w naszym żelu pod prysznic. Ekstrakt z awokado doskonale regeneruje skórę, a nasiona moreli mają właściwości peelingujące. Poczuj, jak minerały z wód termalnych oraz ekstrakt z owoców egzotycznych odżywią i nawilżą Twoją skórę każdego dnia, pozostawiając ją w doskonałej kondycji.

Opakowanie jest plastikowe, przezroczyste dzięki czemu widzimy ile kosmetyku nam jeszcze zostało. Zapach bardzo ładny, cierpki, nie kojarzy mi się absolutnie z awokado :D. Drobiny peelingujące są delikatne. Myślę, że żel nadaje się do codziennej pielęgnacji całego ciała. Nie podrażnia oraz nie wysusza mojej skóry. 300 ml kosztowało mnie coś ok. 5 złotych.

Nie są to drogie kosmetyki a jestem z nich zadowolona. Znacie te kosmetyki? jakie jest Wasze zdanie?

niedziela, 14 maja 2017

Zakupowe nowości

Hej dziewczyny!

Ostatnio pogoda nie za bardzo nas rozpieszczała. Nie pamiętam kiedy ostatnio mieliśmy prawie lato a było tak zimno za oknem :( Jednak postanowiłyśmy poprawić sobie humory małymi zakupami :) Zapraszamy do obejrzenia naszych zdobyczy. 

Pierwsza część zakupów będzie pochodziła z NYX. Jakiś czas temu skusiłam się na matową pomadkę w kremie i od razu zakochałam się w niej. Nie chodzi nawet o sam kolor, uwielbiam to jak pomadka wygląda na moich ustach, jaką ma trwałość i mimo, że jest matowa nie sprawia, że mam suche usta. 


Pierwsza jaką zakupiłam był nr 8 SAN PAULO na ezebra. Drugą nr 11 MILAN w Warszawie w sklepie stacjonarnym. Jednak tydzień temu NYX otworzył swój sklep w Gdańsku i postanowiłyśmy go odwiedzić.
 Niby nic nie chciałam kupować ale wraz ze zmieniająca pogodą postanowiłam zmieć swój bronzer i zdecydowałam się na Matte Bronzer Poudre Bronzante Mate w kolorze MBB03 Medium. Na razie używałam go 3 razy ale już mogę powiedzieć, że strasznie podoba mi się jak prezentuje się na mojej buzi. 
Przy okazji zgrzeszyłam przy stoisku z powyższymi pomadkami i dobrałam jeszcze 2 kolorki - 33 MANILA MANILLE oraz 06 INSTAMBUL. Mam nadzieję, że szybko je przetestuję i będę mogła się z Wami podzielić moją opinią. 

Ola natomiast jest wielką fanką różyków więc postanowiła wrzucić do koszyka HDB15 Pink the town oraz przy okazji mojego szminkowego szaleństwa wzięła błyszczyk nr 11 MAPLE BLONDIE.

Przy kasie czekała na nas niespodzianka, ponieważ był to pierwszy dzień NYX w Gdańsku. Pani ekspedientka założyła nam karty oraz wręczyła prezenty w postaci pieknych kosmetyczek. Dopiero później zorientowałyśmy się, że w środku każda z nas otrzymała eyeliner Dramatic color payoff - SLL109 EXTREME SMOKEY GREY & SLL106 EXTREME SILVER oraz róż w kremie CB08 HOT PINK& CB09 ORANGE.

Druga część zakupów to mieszanka z Warszawskiego Hebe i drogerii Natura. 


Z Olą postanowiłyśmy uzupełnić naszą kolekcję maseczek do twarzy. W naszym magicznym pudełeczku znajdują się wszelakie mini wydania maseczek ale tak na prawdę nie ma takiej wowowow ja chce tą! Dlatego postanowiłyśmy dokupić 3 sztuki żeby był większy wybór w naszym maseczkowym chellengu. Nasz wybór padł na maseczki 7th heaven - pell off granat, passiflora, maliny żurawina i winogrona oraz oczyszczającą maseczkę peelingującą z węgla i orzecha włoskiego. Trzecia maseczka, której już nie widać była kokosowa - użyłyśmy jej jeszcze tego samego dnia. 
Tak jak wspomniałam wcześniej Ola jako fanka róży sięgnęła w Hebe po róż z P2 Cali Vibes - let's flush blush  010 roller girl. Przy kasie zdecydowałyśmy się jeszcze na zakup szamponu Phil Smith do włosów oraz masełka do ust.

W naturze uzupełnilyśmy nasze zapasy o genialny korektor Catrice Camouflage oraz suchy szampon od Batiste, Uwielbiam mieć w zapasie sprawdzone produkty, ktore ratują mnie na 5 minut przed wyjściem :)

Powiedzcie jak się ostatnio trzymacie i jakie nowości zawitały w Waszych kosmetyczkach:) 

środa, 3 maja 2017

Zużycia kwietnia

Hej!

Minął kwiecień, zaczął się maj więc czas na pokazanie Wam kolejnej porcji zużyć.


Ziaja tonik ogórkowy. Jeden z moich ulubionych toników. Dobrze oczyszcza, przyjemnie pachnie, nie podrażnia czegóż chcieć więcej :D

Oillan emulsja do mycia i kąpieli. Cóż nie podbił mojego serca. Słabo się pienił, nie pachniał tak jak większość kosmetyków naturalnych. Bardzo szybko go zużyłam. Konsystencja niby żelowo- kremowa jednak raczej należąca do tych rzadkich.

Krem do rąk Opi o zapachu cytryny, który okazał się miniaturą balsamu do ciała :D Konsystencja lekka szybko się wchłaniał, nie lepił się jak dla mnie idealny. Używałam go do rąk właśnie z takim przeznaczeniem go kupiłam. Używałam go w pracy i sprawdzał się świetnie :)

Ziaja antyoksydacja - krem przeciwko efektom tech neck po który sięgałam na noc. Dzięki niemu moja skóra rano wyglądała na odżywioną i mniej zmęczoną. Lekki krem do twarzy świeżym zapachu - tak w skrócie mogłabym go opisać, jednak mam nadzieję że wkrótce napiszę pełną recenzję tego produktu. 

Isana mydło o zapachu rabarbaru. Piękny intensywny zapach, mydło dobrze się  pieni, myje, nie wysusza skóry. Na pewno skuszę się jeszcze na inne wersje zapachowe.

7th haven maseczka czekoladowa. Fajny produkt, na tyle mi się spodobał że pokusiłam się o dwie kolejne maseczki tej firmy. Więcej napiszę w poście maseczkowym :P

Lipsmacker o zapachu skitelsów. Muszę przyznać, że bardzo ciężko zużywa mi się takie produkty. Muszę przyznać, że ten balsam był całkiem niezły. Zapach dosyć przyjemny, moje usta po jego użyciu były nawilżone. To jest to czego potrzebuję :)

Lakiery:
- Essie too too hot, piękna pomidorowa czerwień. Aż żal się rozstawać (to był mój pierwszy esiak) dobrze się rozprowadzał, sechł, długo pozostawał w stanie nie naruszonym na paznokciach.
- Sensique podobny kolor do tego z Essie tutaj jedynie do czego mogłabym się przyczepić to to że krócej trzymał się na paznokciach coś ok. 3 dni
- Essence nudziak fajny choć trochę nie w moim stylu

Na koniec udał nam się zużyć jeszcze dwie próbki Vichy

niedziela, 16 kwietnia 2017

Wszystkiego dobrego

Witajcie kochani, 

 Z okazji Świąt życzymy Wam dużo zdrowia, radości i odpoczynku. Abyście spędzili ten czas w gronie rodzinnym i najbliższych :* 


niedziela, 9 kwietnia 2017

Marcowe wyrzutki

Hej!

Dziś jeden z moich ulubionych postów z cyklu co udało nam się ostatnio zużyć.


Schauma color shine kolejne opakowanie. Całkiem niezły szampon lubię do niego wracać od czasu do czasu.

Joanna Naturia szampon o zapachu miodu z cytryną. Zapach jest obłędny, przypomina mi tabletki na gardło strepsils. Niestety zapach to jedyny plus tego produktu. Strasznie plącze włosy, a do tego żeby dobrze umyć włosy trzeba użyć go dosyć sporo. Nigdy więcej go nie kupię.

Kolejne opakowanie mojego ulubionego suchego szamponu. Klasyk, zawsze pod ręką;)

Selfie project płyn micelarny, dobrze zmywa makijaż, nie podrażniając przy tym okolic oczu. Chętnie do niego wrócę.

Ziaja tonik z liści manuka, zamieniłam psikadełko na zakrętkę z 'dziubkiem'. Muszę przyznać, że w tej wersji używało mi się go o wiele lepiej. Nie robił jakiś cudów, ale odświeżał moją twarz, a oto głównie chodziło.

Ziaja mydło z balsamem antyoksydacja o zapachu jagody acai. Nie będę się rozpisywać na jego temat ponieważ mam przygotowanego osobnego posta na temat tej serii. Powiem tyle jestem bardzo zadowolona, że trafił w moje łapki:)

Zmywacz bezacetonowy o zapachu mango. Dobrze radził sobie ze zmywaniem ciemnych lakierów, nie wysuszał skórek jak dla mnie był ok.

Avon Parisian Chic 10 ml- mam jeszcze pełnowymiarowe opakowanie. Piękny słodki uwodzicielski zapach.

So elixir Purple Yves Rocher 15ml. Piękny choć dość intensywny zapach. Wyczuwam w nim gdzieś nutę porzeczki, idealnie sprawdzał mi się na wieczory

Fa dezodorant o zapachu Glamorous moments. Klasycznie powracamy obie do produktów Fa dzięki im pięknym zapachom i długiej ochronie.

Lierene peeling enzymatyczny - recenzję tego produktu możecie znaleźć TU. Jednym słowem nie wrócę do niego.

YC tarta o zapachu Bahama Breeze - świetny zapach na cieplejsze dni.

A jak Wasze zużycia?

niedziela, 26 marca 2017

Lirene peeling enzymatyczny

Hej!

Dziś przedstawię Wam kolejną recenzję maseczki. Tym razem będzie to peeling enzymatyczny z Lirene w saszetce.


Od producenta: 
Formuła tego peelingu jest oparta na aktywnym działaniu złuszczającym kwasów owocowych.
Obumarły naskórek i zanieczyszczenia ulegają złuszczeniu.

Konsystencja tego produktu jest kremowa nie ma w nim drobinek tak jak w peelingach, których używałam do tej pory. Produkt dobrze rozprowadza się po twarzy, przy tym pachnie delikatnie. Idealnie sprawdzi się u osób z delikatną cerą i mało wymagającą. 

Niestety jak dla mnie jego działanie jest naprawdę średnie. Co prawda skóra po jego użyciu stawała się gładsza to jednak nie widziałam blasku, który obiecuje producent. Niestety nie zauważyłam jakiś spektakularnie widocznych efektów. Muszę przyznać, że nie jest to kosmetyk dla mnie. Wolę jednak peelingi z drobinkami. Chyba, że któraś z Was zna i poleca jakiś dobry peeling enzymatyczny.

Używałyście może peelingi enzymatyczne? Co o nich myślicie?

czwartek, 23 marca 2017

Owocowe Yankee Candle

Cześć,

Z racji tego, że ostatnio na chwilkę za oknem zagościła wiosna postanowiłam sięgnąć po te bardziej owocowe zapachy. W dzisiejszym poście opowiem Wam o Mango Peach Salsa i Fruity Melon.


Jako pierwszego zdecydowałam się opisać Mango Peach Salsa. Jest to tarta z owocowej linii zapachowej z serii Classic. Producent informuje nas o wyczuwalnych aromatach: mango, brzoskwini oraz różowego pieprzu.

Tarta po podgrzaniu nadaje pomieszczeniu piękne owocowe aromaty. Dzięki niemu można się poczuć ja na wakacjach w tropikach. Nuty są nieco cytrusowe, lekkie i nienachalne. Daje nam poczucie odprężenia i wyluzowania. Myślę, że mogłabym być z niego zadowolona jednak niestety bardzo szybko jego zapach się ulatnia i w pokoju znów nic się nie dzieje.

Konkurencją jest wosk Fruity Melon, tym razem jest to seria Simply Home. Wyczuwalne nuty zapachowe to; soczyste owoce, głównie dominuje melon.

Jak poprzednik tarta jest nawiązaniem do egzotyki. Zielony kolor wosku wprawia w dobry nastrój nawet zanim podgrzejemy go w kominku. Po zetknięciu z ciepłem w pomieszczeniu odczuwalne są łagodne i słodkie nuty chemicznych owoców. Niestety nie mogę powiedzieć, że jest to prawdziwy zapach owoców. Zapach jest subtelny jednak szybko znika z pomieszczenia, jest nietrwały.

Oba woski są przyjemne dla nosa i zdecydowanie nadają się na letnie dni nadając domu egzotycznego odświeżenia. Niestety do czego muszę się przyczepić - oba zapachy są nietrwałe i szybko się ulatniają. Może po prostu dzieje się tak z prostej przyczyny, że są subtelne? Dajcie znać czy miałyście i czy byłyście z nich zadowolone.

Te woski oraz wiele innych możecie nabyć na goodies